Archiwum bloga

wtorek, 23 lutego 2016

ROZDZIAŁ 18

Od tygodnia każdy mój dzień wygląda tak samo. Wstaje, ubieram się i siedzę cały czas w pokoju. Cały czas w czterech ścianach.
Czasami tylko zejdę na dół po to aby coś zjeść lub wypić. Następnie wracam do pokoju i siadam na parapecie przy oknie cicho popłakując.
Nic szczególnego. ..
Agnieszka cały czas przy mnie jest. Czuwa nade mną. ..Bardzo ją podziwiam. ..że ma cierpliwość do mnie.Przez te kilka dni strasznie schudłam lecz co się dziwić ..mój posiłek składa się tylko z jabłka lub kanapki.
Jest to tylko śniadanie. ..
Zdarza się że nic nie jem.Zawsze gdy przechodzę obok Agnieszki widzę w jej oczach ból,smutek i strach..przede wszystkim strach. Ranię ją moim zachowaniem. Widzę to ,ale nie umiem przestać. Wraz z dziewczyną postanowiłyśmy nic nie mówić mojej mamie. Nie chcę jej martwić i tak ma dużo problemów na głowie. ..

~ Perspektywa Oliviera ~
Patrzyłem na zdjęcie moje i Wiktorii nie wiedząc co z sobą począć. Tęsknię za nią. Za jej uśmiechem, slodkim głosem i dotykiem. Za całą nią. Minął tydzień . Tydzień a ja czuję jakby to była wieczność.
Gdy przypomnę sobie tą scenę w jej pokoju moje serce krwawi.
Boli mnie to że ktoś inny ją dotykał,całował boli bo to nie byłem ja.
Kurwa tak strasznie ją kocham...nie wyobrażam sobie życia bez niej,a jednak nie potrafię jej wybaczyć...

~ Perspektywa Agnieszki~

Boli mnie widok takiej Wiktorii.
Moja kuzynka zawsze tryskała energią. Buzia się jej nie zamykała. A teraz..to już nie ta sama Wiktoria. .już nie ta sama.........

》》》》》》》》》》》》》》》》
Dobry wieczór kochani...przychodzę do was z 18 rozdziałem.. boże to już osiemnasty rozdział..
Jestem taka dumna.
Jak zawsze zachęcam was do komentowania i oceniania mojego wysiłku.

Rozdział 17

Impreza już dawno musiała się skończyć gdyż gdy wróciłam do domu
zastałam w nim tylko Agnieszkę siedzącą na kanapie w salonie.
Dziewczyna gdy tylko mnie  zobaczyła  poderwała się z miejsca i podchodząc do mnie rzekła.
- Gdzieś ty była ?!! Wiesz jak się martwiłam i...-urwała widząc w jakim jestem stanie.
-Boże Wiktoria co się stało?  Kwiatuszku- po wypowiedzeniu przez dziewczynę ostatniego słowa rozpłakałam się na dobre. Olivier tak do mnie mówił. Teraz wszystko będzie mi go przypominało.

-Ej Wiki  co się dzieje?  Pamiętaj że możesz mi wszystko powiedzieć.
- No..bo..on-zaczełam ale Aga mi przerwała.
- Chodź do salonu ..nie będziemy rozmawiać w drzwiach. - udałyśmy się do salonu.
- poczekaj zrobię nasza ulubioną kawę i wszystko mi opowiesz-powiedziała próbując poprawić mi humor. .co na nic się zdało.
Chwilę później siedziałam na kanapie z gorącym kubkiem kawy.
- no to opowiadaj-zachęciła mnie kuzynka.
Opowiedziałam  jej wszysko ze szczegółami nie żałując  przy tym łez.
- hej spokojnie-usiadła obok mnie pocierając moje plecy dając mi tym samym do zrozumienia że mam w niej oparcie.
- Napewno wszystko da się naprawić ,będzie dobrze-uśmiechnęła sie lekko.
- Tego nie da się już naprawić. To koniec.-powiedziałam wybuchając kolejną dawką płaczu.
- Nie możesz się poddać .Rozumiesz?-spytała na co ja  przytaknęłam.
- Co z tego skoro on mnie nienawidzi. Amanda miała rację jestem dziwką..nic nie wartą dziwką.
- Nie,nie jesteś..słuchaj jesteś najlepszą osoba jaką znam. Jesteś miła,zabawna,piękna,utalentowana, przyjacielska,zawsze służysz pomocą..mam wymieniać dalej?-zapytała na co ja kiwnęłam przecząco.
- Dziękuję. .za to że jesteś. .kocham cię-powiedziałam przytulając ją.
-Ja ciebie też...A teraz idź odpocznij..widać że jesteś zmęczona..za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
-Masz rację. .dobranoc. - powiedziałam i skierowałam się ku schodom prowadzącym na górę a następnie do mojego pokoju...
Umyłam się i przebrałam. Będąc w łóżku przyłożyłam  głowę do poduszki. Ostatnie co zobaczyłam przed zamknięciem oczu to twarz Oliviera.
Zasnełam....

Bum bum bum...Ta dam ..rozdział 17 ..
Jeżeli rozdział się spodobał zostaw po sobie ślad ♥ ♥ ♥ ♥ ♥