Archiwum bloga

wtorek, 23 lutego 2016

ROZDZIAŁ 18

Od tygodnia każdy mój dzień wygląda tak samo. Wstaje, ubieram się i siedzę cały czas w pokoju. Cały czas w czterech ścianach.
Czasami tylko zejdę na dół po to aby coś zjeść lub wypić. Następnie wracam do pokoju i siadam na parapecie przy oknie cicho popłakując.
Nic szczególnego. ..
Agnieszka cały czas przy mnie jest. Czuwa nade mną. ..Bardzo ją podziwiam. ..że ma cierpliwość do mnie.Przez te kilka dni strasznie schudłam lecz co się dziwić ..mój posiłek składa się tylko z jabłka lub kanapki.
Jest to tylko śniadanie. ..
Zdarza się że nic nie jem.Zawsze gdy przechodzę obok Agnieszki widzę w jej oczach ból,smutek i strach..przede wszystkim strach. Ranię ją moim zachowaniem. Widzę to ,ale nie umiem przestać. Wraz z dziewczyną postanowiłyśmy nic nie mówić mojej mamie. Nie chcę jej martwić i tak ma dużo problemów na głowie. ..

~ Perspektywa Oliviera ~
Patrzyłem na zdjęcie moje i Wiktorii nie wiedząc co z sobą począć. Tęsknię za nią. Za jej uśmiechem, slodkim głosem i dotykiem. Za całą nią. Minął tydzień . Tydzień a ja czuję jakby to była wieczność.
Gdy przypomnę sobie tą scenę w jej pokoju moje serce krwawi.
Boli mnie to że ktoś inny ją dotykał,całował boli bo to nie byłem ja.
Kurwa tak strasznie ją kocham...nie wyobrażam sobie życia bez niej,a jednak nie potrafię jej wybaczyć...

~ Perspektywa Agnieszki~

Boli mnie widok takiej Wiktorii.
Moja kuzynka zawsze tryskała energią. Buzia się jej nie zamykała. A teraz..to już nie ta sama Wiktoria. .już nie ta sama.........

》》》》》》》》》》》》》》》》
Dobry wieczór kochani...przychodzę do was z 18 rozdziałem.. boże to już osiemnasty rozdział..
Jestem taka dumna.
Jak zawsze zachęcam was do komentowania i oceniania mojego wysiłku.

Rozdział 17

Impreza już dawno musiała się skończyć gdyż gdy wróciłam do domu
zastałam w nim tylko Agnieszkę siedzącą na kanapie w salonie.
Dziewczyna gdy tylko mnie  zobaczyła  poderwała się z miejsca i podchodząc do mnie rzekła.
- Gdzieś ty była ?!! Wiesz jak się martwiłam i...-urwała widząc w jakim jestem stanie.
-Boże Wiktoria co się stało?  Kwiatuszku- po wypowiedzeniu przez dziewczynę ostatniego słowa rozpłakałam się na dobre. Olivier tak do mnie mówił. Teraz wszystko będzie mi go przypominało.

-Ej Wiki  co się dzieje?  Pamiętaj że możesz mi wszystko powiedzieć.
- No..bo..on-zaczełam ale Aga mi przerwała.
- Chodź do salonu ..nie będziemy rozmawiać w drzwiach. - udałyśmy się do salonu.
- poczekaj zrobię nasza ulubioną kawę i wszystko mi opowiesz-powiedziała próbując poprawić mi humor. .co na nic się zdało.
Chwilę później siedziałam na kanapie z gorącym kubkiem kawy.
- no to opowiadaj-zachęciła mnie kuzynka.
Opowiedziałam  jej wszysko ze szczegółami nie żałując  przy tym łez.
- hej spokojnie-usiadła obok mnie pocierając moje plecy dając mi tym samym do zrozumienia że mam w niej oparcie.
- Napewno wszystko da się naprawić ,będzie dobrze-uśmiechnęła sie lekko.
- Tego nie da się już naprawić. To koniec.-powiedziałam wybuchając kolejną dawką płaczu.
- Nie możesz się poddać .Rozumiesz?-spytała na co ja  przytaknęłam.
- Co z tego skoro on mnie nienawidzi. Amanda miała rację jestem dziwką..nic nie wartą dziwką.
- Nie,nie jesteś..słuchaj jesteś najlepszą osoba jaką znam. Jesteś miła,zabawna,piękna,utalentowana, przyjacielska,zawsze służysz pomocą..mam wymieniać dalej?-zapytała na co ja kiwnęłam przecząco.
- Dziękuję. .za to że jesteś. .kocham cię-powiedziałam przytulając ją.
-Ja ciebie też...A teraz idź odpocznij..widać że jesteś zmęczona..za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
-Masz rację. .dobranoc. - powiedziałam i skierowałam się ku schodom prowadzącym na górę a następnie do mojego pokoju...
Umyłam się i przebrałam. Będąc w łóżku przyłożyłam  głowę do poduszki. Ostatnie co zobaczyłam przed zamknięciem oczu to twarz Oliviera.
Zasnełam....

Bum bum bum...Ta dam ..rozdział 17 ..
Jeżeli rozdział się spodobał zostaw po sobie ślad ♥ ♥ ♥ ♥ ♥

poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział 16 cz 2

Gdy udało mi się uwolnić od tłumu ludzi obsypujących mnie życzeniami. Ruszyłam w stronę mini baru. Wreszcie będę mogła legalnie pić alkohol. To jeden z plusów bycia pełnoletnią. Nadal nie mogę uwierzyć że mam te pieprzone osiemnaście lat.Boziu jak ten czas szybko zleciał.
Będąc przy barze usiadłam na wysokim stołku i ruchem ręki przywołałam barmana.
Zamówiłam drinka i obserwowałam bawiących się ludzi. Skanowałam wzrokiem wszystkich na sali.
Nawet nie zauważyłam ,iż ktoś się do mnie przysiadł. Tym kimś okazał się Colin.
-hej jubilatko...jak się czujesz?-zapytał
-Powiem ci że wyjątkowo dobrze. A ty jak się bawisz?-zapytałam z uśmiechem.
-Nawet,nawet...to co opijamy twoją 18?-zapytał z uśmiechem.
-jasne.

♧Perspektywa Amandy♧
O tak wszystko idzie zgodnie z planem. Biedna,głupia Wiktoria. .. Niczego się nie spodziewa. ..
Colin idealnie się spisuje... dziewczyna jest już nieźle wstawiona...

~Perspektywa Colina~
Patrzyłem jak dziewczyna pochłania zawartość kieliszka. Była już nieźle wstawiona. Zresztą kto by nie był po 12 kileliszkach. Ja to bym odpadł już po pierwszych trzech. Ale ja to ja.
W pewnej chwili odwróciłem się za siebie i ujrzałem przenikliwy wzrok Amandy.
Nie spuszczała wzroku z dziewczyny siedzącej obok mnie. Na jej twarzy pojawił się szyderczy uśmiech lekko kiwneła głową przenosząc wzrok na mnie tym samym dajac mi do zrozumienia ,że mogę zaczynać.
Odwróciłem się w stronę Wiktorii po czym chwyciłem ją za rękę i rzekłem.
-Chodź ze mną pokaże ci coś.
W odpowiedzi usłyszałem jedynie mruknięcie. Chwyciłem jej drobną dłoń i zaprowadziłem do wolnej sypialni. Czas zacząć zabawę.

<Perspektywa Wiktorii>
1...2...3...4..5..6 kolejka. Wódka lała się litrami. Byłam już nieźle wstawiona..O jutro będę leczyć kaca..
W pewnym momencie Colin obrócił się do mnie i rzekł.
-Chodź ze mną pokaże ci coś.
A ja jedynie mruknęłam...
Chwycił moją dłoń i zaprowadził jak się okazało do mojej sypialni.
Spojrzałam na niego zdezorientowana.
-p...po c..co t..tu przyszliśmy?-zapytałam jąkając się
Odpowiedziała mi cisza. Ponowiłam pytanie patrząc mu w oczy. Mężczyza zeskanował mnie wzrokiem po czym uśmiechnął sie szyderczo. Coraz bardziej mi się to nie podoba. W ułamku sekundy rzucił mnie na łóżko przygniatając mnie swoim ciałem ,a następnie brutalnie wpił się w moje usta. Nie wiem dlaczego to zrobiłam ale oddałam pocałunek. Całowaliśmy się bez opamiętania. Ręka McCartney'a zaczęła sunąć w górę wprost pod sukienkę. Dopiero po chwili ogarnęłam co się dzieje. Chciałam go zrzucić lecz było za późno. Drzwi do pomieszczenia otworzyły się z hukiem, a w progu stanął Olivier wraz z Amandą...zaraz chwila co?!! Amanda.
Jak oparzona oderwałam się od Colina. Po czym przeniosłam wzrok na mojego chłopaka. Jego twarz nie wyrażała zupełnie nic. Natomiast w oczach dało się dostrzec złość,smutek i zawód. Wolnym krokiem podszedł do mężczyzn siedzącego obok mnie na łóżku i z całej siły uderzył go w twarz. Aż ten upadł na podłogę a z nosa poleciała krew. Odwrócił się w moją stronę ...popatrzył na mnie z pogardą i opuścił pomieszczenie. Jak torpeda zerwałam się z łóżka i pobiegłam za nim. Nie mogę go stracić przez jeden głupi błąd. Łzy leciały mi ciurkiem. Wybiegłam z domu nie zwracają uwagi na to że padał deszcz. Pognałam w kierunku domu Oliviera. W połowie drogi ujrzałam postać.
-Olivier!!-krzyknęłam zanoszac się płaczem. Postać odwróciła się lecz gdy zobaczyła kto jà woła przyśpieszyła kroku.
-Proszę Cię zaczekaj..porozmawiajmy.-poprosiłam nie ja błagałam.
-czego chcesz?-warknął przez zęby.
-Proszę wysłuchaj mnie. .daj mi wyjaśnić
-Nie mamy co wyjaśniać. ..-odpowiedział nawet na mnie nie patrzac.
-Olivier. .-głos mi się załamał. W oczach chłopaka dostrzegłam łzy. Płakał. Przez mnie.
Podszedł do mnie patrząc swoimi załzawionymi oczami po czym pocałował mnie jak by robił to ostatni raz. I szepnął
-zawsze będę cię kochał- odsunął się ode mnie . Ostatni raz popatrzył na mnie i odszedł . A ja stałam jak kołek patrząc w przestrzeń . Teraz rozryczałam się na dobre . Zamknęłam oczy mając nadzieję że to głupi sen .
Lecz nie to nie był sen. To najprawdziwsza prawda.
Ostatni raz popatrzyłam w stronę w którą odszedł, po czym ruszyłam do domu...

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Płacze przy tym a wy..?
OMG dlaczego...
Jeżeli rozdział się spodobał zostaw po sobie ślad.

Rozdział 16 cz 1

•Tydzień później•
★Urodziny  Wiktorii★

*Perspektywa Amandy*

To dziś wcielę mój plan w życie. W ten szczególny dla naszej gwiazdki dzień.
W urodziny Wiktorii.
Planowałam zemstę od kilku miesięcy.  Wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
Ta pieprzona gwiazdka zapłaci za to że ukradła mi Oliviera. Oj gorzko tego pożałuje. Zniszczę ją.
Ale nie sama. Pomoże mi w tym Colin McCartney.  Niewiarygodne jak ludzie potrafią być zaślepieni pieniędzmi. Wystarczyło mu zapłacić .
Najlepsze w tym wszystkim jest to że Kwiatkowska mu ufa. Co jeszcze bardziej sprzyja mojemu planu.
Teraz wystarczy poczekać do wieczora, a wtedy zacznie się zabawa.
Można rzec że to taki prezent urodzinowy. Prezent który zapamięta sobie na długo. Podarunek ,który złamie jej serce...

~Perspektywa Colina~
To dziś. Dziś są osiemnaste urodziny Wiktorii. Również dzisiaj Amanda zemści się na jubilatce. Blondynka pała nienawiścią do dziewczyny. Z jakiego powodu. .tego nie wiem.
Ale jedno jest pewne nie jest to nienawiść spowodowana uśmierceniem pieska.
Ależ jaki wkład w tym ma moja osoba.
Ja..moim zadaniem jest upić dziewczynę do nie przyjemność,a następnie pocałować ją tak aby jej chłopak pomyślał ,iż to brunetka pierwsza mnie pocałowała. Wydaje się banalne i nie nadające się na zemstę,ale coś czuje że to nie wszysto. Black ma jeszcze asa w rękawie...

~Perspektywa Oliviera~
Od rana chodzę podenerwowany.  Dziś mój kwiatuszek kończy 18 lat.
Zapewne denerwuję się bardziej od niej. Ale co ja na to poradzę. Wszystko musi być idealne. Pewnie się zastanawiacie gdzie nasza jubilatka.
Otóż wyszła na cały dzień z kuzynką Agnieszką , która specjalnie z Polski przyleciała na jej urodziny. Bynajmniej nie muszę się martwić że dziewczyna odkryje naszą niespodziankę.
Pani Kwiatkowska od rana sprawdza czy wszystko jest ok.  Kobieta jest bardzo zestresowana jak i podekscytowana faktem że jej córeczka dorosła.
Jestem dumny z sukcesu mojej dziewczyny, lecz czasami jej kariera jest lekko męcząca. No cóż takie życie.
Teraz pozostało nam czekać do godziny 16...
Mam nadzieje że będzie szczęśliwa...

♥Perspektywa Wiktorii♥
Od 6 godzin jestem w terenie.  Wraz z moją kuzynką Agnieszką  byłyśmy już chyba we wszystkich możliwych sklepach. Agnieszka jest wysoką szczupłą  dziewczyną o kasztanowych włosach i zielonych oczach. Na nosie ma swoje ukochane zerówki z którymi nie rozstaje się na krok. Jest raczej miłą, lekko zakręconą dziewczyną. Również pochodzi z Polski.  Przyjechała tutaj wczoraj. Jej pasją jest taniec.

W tej chwili siedzimy w McDonald's i zajadamy się frytkami. Będę gruba jak tak dalej pójdzie.
Dziewczyna zdążyła już zjeść swoją porcję , a ja się jeszcze męczę.
-Ughh nie mogę już-stwierdziłam.
-okey...wyrzucimy po drodze..
-Nie. ..zabiorę do domu. Ludzie w Afryce nie mają co jeść a my będziemy wyrzucać do śmieci.
-No dobrze ,dobrze a teraz chodź-powiedziawszy to pociągnęła mnie za rękę ku wyjściu.
-hej !!! Gdzie ci się tak śpieszy?
-Nie mi tylko nam, to po pierwsze.  A po drugie idziemy jeszcze do jednego sklepu..
-Co?!! No nie...nienawidzę cie. -powiedziałam.
-też cię kocham a teraz idziemy. .

Chwilę później stałyśmy pod  najlepszym sklepie z sukienkami w mieście.  Spojrzałam na sklep a następnie przeniosłam wzrok na Agnieszkę i spytałam.
-Po co mnie tu przyprowadziłaś???
-Zobaczysz - odpowiedziała i weszła do sklepu , a ja chcąc nie chcąc weszłam za nią.
Pomieszczenie utrzymane w pastelowych kolorach  poprawiało nastruj. Na stojakach i wieszakach znajdowały się piękne sukienki na różne okazje.  Za ladą stała średniego wzrostu kobieta około 40. Wolnym krokiem podeszła do nas i spytała.
-Witamy w Black Rose.  W czym mogę pomóc? - powiedziała miłym głosem.
-Szukamy sukienki dla tej pani-odpowiedziała za mnie kuzynka wskazując na mnie ręką.
-Na jaką okazję.
Gdy kobieta wypowiedziała te słowa Aga podała jej małą białą karteczkę.
Lisa bo tak miała na plakietce napisane sprzedawczyni , rzuciła okiem na zawartość karteczki a następnie klasnęła w dłonie i z uśmiechem powiedziała.
-Mam wprost idealną kreację. Zapraszam za mną.
Udałam się za lisą w stronę przymierzalni . Kobieta podała mi sukienkę a ja poszłam się przebrać.
Kiedy wyszłam z przymierzalni i przejżałam się w lustrze zaparło mi dech w piersiach.  Wyglądałam obłędnie:

Sukienka była srebrno- różowa  przy dole rozkloszowana.  Do tego miała dżinsową kurteczkę , która idealnie uzupełniała całość.
-Wyglądasz obłędnie- powiedziała Aga.
-Dziękuję-odpowiedziałam i odwróciłam się w jej stronę.
-To co bierzemy-powiedziała i udała się do kasy a ja podreptałam za nią.
-Wygląda pani pięknie-powiedziała sprzedawczyni. Natomiast  ja podziękowałam skinieniem głowy.
-To może pójdę się przebrać
-A gdzie tam zostajesz w tym.
-No ok.

Po zapłaceniu za zakupy wyszłyśmy ze sklepu.
-To gdzie teraz.
-Teraz moja droga do fryzjera.
-Yyy ok..a po co?- spytałam głupio.
-Zrobią ci fryzurę.
-Co!! Nie. .ja nie chce obcinać włosów-zaczełam panikować. Można powiedzieć że jestem przewrażliwiona na punkcie włosów, ale to tylko dlatego że za długo je zapuszczałam.
-Spokojnie nie panikuj. Nikt nie będzie ci obcinał włosów.  Więc spokojnie.
-jesteś tego pewna?- zapytałam
-Jak tego że żyję, a teraz chodź.
-dobra

Piętnaście minut później miałam już piękną fryzurę:
↓↓↓↓↓↓

-I co nie było tak źle- powiedziała Aga powstrzymójąc śmiech. Kocham ją ale czasami działa mi na nerwy. Ugh..
-Ughh..Zamknij się. A tak w ogóle to która godzina?. Jestem zmęczona.
-15:30. Dobrze się składa. Chodź wracamy do domu.
-no nareszcie.

Chwilę później siedziałyśmy w Taksówce , która miała zawieźć nas do domu.
-Agnieszka-zaczełam.
-Noo?-spytała nie odrywając wzroku od telefonu.
-Skoro jedziemy do domu to po co jestem tak wystrojona?
-zobaczysz
- ej to nie jest droga do domu! ! Gdzie my jedziemy?- zapytałam przestraszona.
-spokojnie zobaczysz.
Już do końca trasy nie odezwałam się ani słowem.
¤ Perspektywa Oliviera¤
Właśnie dostałem sms od Agnieszki że już dojeżdżają.
-Ej słuchajcie ludzie Dziewczyny już prawie są. Schowajcie się a gdy wejdą wyskoczymy i krzykniemy niespodzianka. Ok?
Wszyscy pokiwali głowami  i schowali się. Chwilę później usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi i kroki. A po chwili głos który tak kocham.
-Czemu tu jest tak ciemno
-zobaczysz
-cały dzień mi to mówisz i....- nie dane jej było skończyć gdyż wyskoczyliśmy z ukrycia i krzykneliśmy.
-Niespodzianka!!!!!!!!!!!!
Mina dziewczyny. Bezcenna.
♥Perspektywa Wiktorii ♥
-Niespodzianka! !!!!!!!!!!!!! - wykrzyknęli.
Łzy stanęly mi w oczach.  Pamiętali o mnie. Jestem tak cholernie szczęśliwa.
Obróciłam się w stronę dziewczyny i rzekłam.
-Wiedziałaś
-Niespodzianka. .Wszystkiego najlepszego moja hot 18.-powiedziała i zamknęła mnie w uścisku.

Każdy po koleji składał mi życzenia.
To będzie świetna impreza.
Nawet nie wiedziałam jak bardzo się myliłam...

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Tam da ra dam...
Dziś perspektywa Colina I Amandy.
Tej drugiej swoją drogą dawno nie było. Co będzie dalej wiem tylko ja.
A wy wkrótce się też dowiecie.
    Zostaw po sobie ślad♥♥♥

niedziela, 21 lutego 2016

Rozdział 15

Dzisiejszy dzień był bardzo pracowity.
Wstałam o 5 co było w moim przypadku nie lada wyczynem.
Ubrana i umalowana zeszłam na śnadanie.

Właśnie kręcimy ostatnią scenę potrzebną do teledysku. Jestem wykończona. Wydaje się że to nic takiego,a jednak nie jest tak kolorowo jak się zdaje.
Nie dość że było gorąco to jeszcze kazali mi tańczyć w rytm muzyki. Ich to chyba pojebało. No ale nikt nie powiedział że będzie to łatwa praca.
Z rozmyślań wyrwał mnie głos reżysera.

-A panienka Kwiatkowska to na co czeka!!!-wydarł się.
Rzeczywiście tak się zamyśliłam,że nie zauważyłam iż przyszedł czas na moje wielkie zakończenie...

Wróciłam do hotelowego pokoju o 19 . Cały dzień jak z bicza strzelił. Skierowałam się wprost do łazienki.
Będąc w pomieszczeniu rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
Kropelki wody spływające po moim ciele odprężały mnie. Gdy zrobiło mi się już lekko zimno wyszłam i owinełam się w ręcznik. Wytarłam się i ubrałam w piżamę.
Wytarłam,rozczesałam i wysuszyłam włosy.
Leżąc w łóżku moje myśli biegały wokół jednej sprawy. Mianowicie moich 18 urodzin. Nadal nie mogę uwierzyć że to już 18 lat.Chwilami mam wrażenie że nadal mam 5 lat , a wszystko co się dzieje w moim życiu to tylko twór mojej małej dziecięcej główki.
W rzeczywistości jest innaczej. Za kilka dni będę pełnoletnia.
Jak się z tym czuję? Szczerze boję się że sobie nie poradzę.
Ale jedno jest pewne moje 18 urodziny będą wyjątkowe,zapamiętam ten dzień do końca życia.
Z taką myślą zasnełam.
������������������������
I oto mamy 15 rozdział. Narazie nic godnego uwagi się nie dzieje. Podkreślam Narazie

Jezeli rozdział ci się podobał zostaw
po sobie ślad XD.
Kocham was buziaki pa����

Rozdział 14

Korzystając z tego że dzisiaj mam wolne , bo od jutra nagrywamy postanowiłam pozwiedzać trochę miasto. Szybko się odświeżyłam i przebrałam .

Po czym spakowałam do torebki , telefon,błyszczyk,gumę,słuchawki,okulary przeciwsłoneczne i pieniądze.

Wyszłam z apartamentu ów wcześniej zamykając go. Ruszyłam korytarzem w stronę windy, jednak przypomniałam sobie o bardzo istotnej rzeczy. Wypadałoby powiedzieć komuś że wybieram się na miasto.
Tak też zrobiłam. Zawróciłam kierując się w stronę pokoju Colina.
Stojąc przed drzwiami zapukałam , a po  chwili usłyszałam “proszę„
Nacisnęłam klamkę i weszłam do pokoju.

Colin leżał na łóżku i sprawdzał coś na telefonie. Gdy zauważył kto przyszedł odłożył urządzenie na szafkę i podniósł się do pozycji siedzącej po czym spytał.
-Czy coś się stało?
-nie, tylko przyszłam ci powiedzieć że idę pozwiedzać miasto-wytłumaczyłam.
-Dobrze tylko z ochroną. Nigdy nie wiadomo co może się stać. Gdyby coś ci się stało szefowa urwała by mi głowę.Zaraz przyślę do ciebie jakiegoś ochroniarza-rzekł.
-Jasne , dzięki jakby co to będę na dole w holu.
-ok.
-jeszcze raz dzięki.-powiedziawszy to wyszłam z pomieszczenia zamykając za sobą drzwi.

Już 3 godziny chodzę po mieście oczywiście z obstawą. Zdążyłam już chyba pozwiedzać wszystko . Zakupami również nie pogardziłam.
W jednym sklepie kupiłam wszystko co chciałam.

Wprawdzie to tylko dwa komplety. Ale to one najbardziej mi się podobały.
Spojrzałam na zegarek , który wskazywał 16:55.
Czas wracać. Zapłaciłam za zakupy i wyszłam ze sklepu.

Ostatnimi siłami doczołgałam się do pokoju. Jedyne o czym teraz marzyłam to sen. Nie wiem co mnie podkusiło  na zwiedzanie miasta. No cóż w końcu jestem Wiktoria Kwiatkowska mnie nie ogarniesz.
Pierwsze co zrobiłam po wejściu to udałam się do łazienki w celu odświeżenia się.
Po skończonej czynności wskoczyłam w moją piżamkę składającą się z szarej bokserki jak i również krótkich szarych spodenek.
Zasłoniłam zasłony w oknach.
Następnie położyłam się w łóżku zgarniając z szafeczki telefon.
Weszłam jeszcze na fb,instagrama,twittera oraz pudelka.
W całym internecie aż huczało o akcji na lotnisku ze mną w roli glównej.
Gdy zegar wskazywał  20:00 oczy same zaczęły się mi zamykać. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam.
������������������������
Rozdział taki se.
No ale cóż, postaram się aby następny był ciekawszy.
Standardowo jeżeli ci się podobało
Zostaw po  sobie ślad!!!

Rozdział 13

•Tym czasem w Londynie•
Olivier
Już od godziny leżę na łóżku i myślę.
Myślę o tym co by to było gdybym nie wyznał jej uczuć. Zapewne nadal byłbym singlem , wzdychającym po kontach jak jakaś nastolatka z miłości do Wiktorii.
Czy żałuję że ją poznałem???
Nie. Bo to dzięki niej mój świat stał się piękniejszy. Nadal pamiętam jak ją poznałem.

•Retrospekcja•
Przechadzałem się szkolnym korytarzem czekając na dzwonek. Wszyscy moi kumple wyszli na przerwę, ale ja nie chciałem. Po co? Żebym musiał odganiać się od natrętnych dziewczyn z naszej szkoły. Nie dziękuję!.
Tak się zamyśliłem , że na kogoś wpadłem.
Osobą , na którą wpadłem okazała się młoda , piękna dziewczyna.Nie czekając dłużej pomogłem jej wstać.
-Przepraszam , to moja wina zamyśliłem się. Nic ci nie jest?- spytałem.
-Nic się nie stało. Każdemu może się zdarzyć. Jestem Wiktoria- powiedziała podając mi dłoń
-Olivier- odpowiedziałem i uścisnąłem jej drobną dłoń.
-A więc jesteś tu nowa? Nigdy cię tu wcześniej nie widziałem- zagadnąłem.
-Tak . Wiesz może gdzie jest sala... -tu spojrzała na kartkę, i kontynuowała- 244.
-A tak się składa że właśnie zmierzam do tej sali na lekcję Geografii. Widocznie los mi sprzyja.
-Widocznie tak- odgarnęła włosy z ucho.
Byłem bardzo uradowany tym że będziemy razem w klasie.
-Więc moja nowa koleżanko z klasy. Opowiesz mi coś o sobie.
-Ok kolego-powiedziawszy to uśmiechneła się pięknie.

I tak przegadaliśmy resztę przerwy.
°Koniec Retrospekcji°
Następną sprawą nie dającą mi spokojnie spać były zbliżające się wielkimi krokami urodziny Wiktorii.
A ja nadal nie mam pomysłu co jej kupić.
Wraz z jej mamą postanowiliśmy zrobić jej imprezę niespodziankę.
W końcu 18 urodziny ma się tylko raz.

Zerknąłem na zegarek , który wskazywał 19:30. Nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego że moje myślenie zajeło mi aż tyle czasu. Sięgnąłem po telefon i napisałem do mojego kwiatuszka.

Do:kwiatuszek ��
Od:Olivier
Treść: Kocham cię skarbie dobranoc.

Oczywiście zdawałem sobie sprawę z tego że u niej jest inna godzina.
Po chwili usłyszałem charakterystyczny dźwięk przychodzącej wiadomości.
Od:Kwiatuszek��
Do:Olivier
Treść: Ja ciebie też. Bardzo,bardzo mocno. Dobranoc dla ciebie misiu��
U mnie jest jeszcze dzień. Kocham i słodkich snów. Pa.
Wiki ❤.

Przeczytawszy wiadomość . Przyłożyłem głowę do poduszki i odpłynąłem
❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤
Cześć i czołem. Jak zdążyliście zauważyć rozdział poświęcony naszemu przystojniakowi. Nie wyszedł tak jak zamierzałam, ale myślę że nie jest źle.

Co tam u was? Jak po wystawieniu ocen?
U mnie z ocenami dobrze. A tak to źle. Leżę w łóżku z gorączką. Aghh no niestety.
Mam nadzieję że rozdział się podobał. Jeżeli tak Zostaw po sobie ślad!!

Rozdział 12

Już bite 5 godziny lecimy tym samolotem. W ciągu tych  godzin zdążyłam już pięć razy być w toalecie, posłuchać muzyki i dokończyć czytać moją ukochaną książkę. Ughhh..jeszcze chwila  ,a dostanę na głowę. W tem rozległ się głos kapitana .
*Proszę zapiąć pasy, podchodzimy do lądowania*
Tak!!!!..moje modły zostały wysłuchane.

Opuszczając pokład samolotu   nie marzyłam o niczym innym niż  gorąca kompiel. Nic więcej nie było mi  potrzebne do szczęścia. No może jeszcze łóżko, a tak po za tym ..to nic.
Odebrałam swój bagaż  i skierowałam się w kierunku czarnego vana , który miał za zadanie  zawieść nas do hotelu. Podczas jazdy włączyłam telefon. Po chwili na ekranie wyświetliło mi się 25 nieodebranych wiadomości  10 od Oliviera i 15 od mamy . Ohh... Już wiem co będe robić w hotelu.

Po zameldowaniu się i odebraniu klucza. Ruszyłam w stronę windy.

Jak się później okazało wcale nie dostałam zwykłego hotelowego pokoiku. Lecz wielki apartament.
Wchodząc do apartamentu doznałam szoku. Wiedziałam że tego rodzaju pokoje są duże , ale nie sądziłam że aż tak. Pomieszczenie utrzymane było w ciemnych barwach. Po prawej stronie  znajdowało się wielkie małżeńskie łóżko. Po obu stronach łoża znajdowały się szaweczki a na nich nocne lampy. Natomiast po lewej stronie było lustro, oraz białe drzwi za pewne prowadzące do toalety.
Postawiłam  bagaż  koło łóżka po czym położyłam się na nim rozkoszując się chwilą spokoju.
Nie trwało to jednak długo. Gdyż rozdzwonił się mój telefon. Nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
~Rozmowa telefoniczna~
-halo??
... Cisza. Ponowiłam pytanie
-Halo???- znów cisza.
Rozłączyłam się...
•Koniec rozmowy •
Po tej jakże interesującej rozmowie, o ile można to nazwać rozmową. Znów położyłam się.
Niestety znów nie dane było mi się  nacieszyć spokojem. Bo znów rozdzwonił się mój telefon. Wkurzona odebrałam.
~Rozmowa telefoniczna~
-Czego!!-syknęłam
-Myślałem że się ucieszysz- usłyszałam znajomy głos.
-oczywiście że się cieszę-odpowiedziałam
-właśnie słyszę-rzekł mój chłopak."mój chłopaka" jak to fajnie brzmi.
-Przepraszam po prostu..
-Po prostu co??-spytał
-Po prostu jestem zmęczona- skłamałam nie chcąc go martwić.
- co tam u ciebie?-spytałam .
-oprócz tego że cholernie tęsknie za tobą , to jest ok.
- awww..ja też za tobą tensknie. Nie długo się zobaczymy.
-Ja chce teraz,zaraz-powiedział tonem naburmuszonego dziecka.
-Oj ja też bym chciała-powiedziałam po czym ziewnełam.
-Ja kończę bo słyszę że jesteś zmęczona. Kocham cię . pa.
-Ja ciebie też pamiętaj o tym.- powiedziałam i się rozłączyłam...

������������������������
Dziś taki krótki
Bo tylko 405    słów.




Rozdział 11

2 msc później

W ciągu tych dwóch miesięcy oprócz nagrań i wywiadów nie działo się nic nadzwyczajnego.
Dziś mamy poniedziałek 4 listopad. W tej chwili jest godzina 22:00 . A ja, ja  pakuję ostatnią walizkę. Jutro wraz z ekipą wylatujemy do Nowego Yorku
gdzie będziemy kręcić teledysk do piosenki Who Says.  Dobra idę spać bo nie wstanę.

~Wtorek 10:00 Lotnisko w Londynie~
Właśnie siedzę na lotnisku i czekam na resztę ekipy. Samolot odlatuje za 20 minut. Po 10 minutach wszyscy już są.
Wstajemy z miejsc.
Gdy kierujemy się na odprawę w oddali słyszę jak ktoś krzyczy za mną. Odwracam się i kogo widzę.
Mojego ukochanego Oliviera.
Nie, nie jesteśmy parą.
Ale przez te 2 msc zrozumiałam bardzo ważną rzecz. Kocham Oliviera. Nie jak przyjaciela , czy brata. Kocham go jako chłopaka. Nie czekając ani chwili dłużej wypuściłam torby z rąk i rzuciłam się mu w ramiona.Mocno go przytulając. Ten odsunął mnie od siebie po czym spojżał na moje zapłakane oczy.
-Wiktorio, kwiatuszku - rzekł już miałam się odezwać gdy przyłożył mi palec do ust. - Tym razem ty mi nie przerywaj. Muszę ci to teraz wyznać bo być może później się nie odważe. Wiktorio mój kochany kwiatuszku. Jesteś  najpiękniejszą kobietą jaka kiedykolwiek spotkałem,cholernie mi na tobie zależy,najchętniej zamknął bym cię w moich ramionach i nie wypuścił już nigdy. A wiesz dlaczego? Bo jestem w tobie po uszy zakochany. Kocham cię.-szepnął

Kocham cię,kocham cię
Te słowa odbijały się echem w mojej głowie. On mnie kocha. A ja kocham jego.

-Olivier-zaczęłam-Ja..ja-nie mogłam się wysłowić.
Chłopak wydawał się zawiedziony nie bardziej zraniony. Tak zraniony.
Spojrzał na mnie ze łzami w oczach , odwrócił się  i zaczął powoli się oddalać.
A ja?? Nie biegłam zanim. Nic nie zrobiłam tylko upadłam na kolana i rozryczałam się jak dziecko.
-Olivier -Krzyczałam.
Chłopak odwrócił się i spytał
-Co?? Czego chcesz???- warknął
-Kocham cię,Ja też cię kocham
-Powtórz
-Kocham cię Olivier, tak cholernie cię kocham.
W jednej sekundzie znów byłam w jego ramionach.
Słyszałam jak ludzie szeptali między sobą. A inni klaskali. Niezwracałam
na to najmniejszej uwagi. Liczy się tu i teraz.
- czy zostaniesz moją dziewczyną??-spytał
-Tak Olivier. Zostanę twoją dziewczyną.

Nasz związek przypieczętowaliśmy słodkim pocalunkiem....

--------------------------

I proszę bardzo. Rozdział 11. Jeżeli się podoba zostaw po sobie ślad

Rozdział 10

Do spotkania z Colinem zostało 30 minut. Ogarnięta wyszłam z domu i udałam się w stronę galerii. Dobrze że to tylko 10 minut drogi piechotą, więc spokojnie mogłam się przespacerować.

Właśnie siedzę w caffeteri i czekam na bruneta. Męczy mnie tylko jeden fakt. Czego on chce od mojej osoby?? Mam wrażenię że wcale nie chodzi mu o zwykłą kawę. Albo jestem tak przewrażliwiona , albo coś jest na rzeczy. Długo bym jeszcze rozmyślała gdyby nie to, iż osoba na którą czekałam właśnie raczyła się zjawić.
-spóźniony- rzuciłam na wstępie. Nie jestem żadną divą broń boże co to, to nie. No ale ludzie ile można czekać. Myślałam że dżentelmeni nie rzucają słów na wiatr. Znów się myliłam.
-Wiem , wybacz że musiałaś czekać . Korki były. - usprawiedliwił się.
-Tym razem ci wybaczę.
-Dziękuję. Na co masz ochotę? -spytał-Pamiętaj ja stawiam.
-Wybacz ale już zamówiłam.
-Ohhh nie ma sprawy.
-A więc dlaczego mnie tutaj zaprosiłeś?- zadałam mu pytanie, które nurtowało mnie od samego początku.- Nie zrozum mnie źle, po prostu wydaje mi się że przeprosiny to nie jest jedyny powód dla którego mnie tutaj zaprosiłeś...mam rację?
-Ughhh rozgryzłaś mnie. Więc zaprosiłem cię na kawę byśmy się lepiej poznali.-wyjaśnił
-To nie mogłeś tak odrazu.
-Yyy... Nie -złapał się za kark.
-Dobrze nie wnikam.
-Opowiedz mi coś o sobie.
-Ummm... no ok..a co chcesz wiedzieć?
-nie wiem... Np. Ile masz lat itp.
-No więc nazywam się Wiktoria Kwiatkowsta mam 17 lat i pochodzę z Polski. Kocham śpiewać. I co tam jeszcze...to chyba wszystko- oczywiście jest tego dużo,dużo więcej,ale nieznam go na tyle aby opowiadać mu każdy szczegół z mojego życia.

Z Colinem rozmawiało mi się naprawdę dobrze. Dowiedziałam się że nazywa się Colin McCartney ma 23 lata. Jest singlem choć nie wiem po co była mi ta informacja. Pracuje w ECM jako doradca pani Woods. Co automatycznie świadczy o tym że będziemy się częściej widywać. Natomiast ja opowiedzialam mu o tym jak podpisałam kontrakt.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Colin dostał jakiś ważny telefon i musiał jak najszybciej udać się do wytwórni. Ja również zaczełam się zbierać. Pożegnaliśmy się przytulasem i każde odeszło w swoją stronę.

# Perspektywa Oliviera#
Właśnie wracałem ze sklepu z puszką maku. Mama wysłała mnie po niego bo robiła makowca. Wspominałem już że nie cierpie maku. Jeżeli nie to teraz to mówię.
Przechodziłem właśnie koło Starbuks'a gdy w oczy rzuciła mi się znajoma postać. To była Wiktoria przytulająca się z jakimś gościem. Na oko miał może z 20 lat. Poczułem ukłucie w sercu. Czy byłem zazdrosny? Owszem byłem i to bardzo.Miałem ochotę podejść tam do nich i odciągnąć tego typa od mojej księżniczki. Ależ czy mogę nazywać ja swoją niebędąc z nią w związku? Po chwili dziewczyna odczepiła się od mężczyzny uśmiechając się do niego i każde z nich ruszyło w swoją stronę.
A ja dotarłem na parking . Wsiadłem do swojego czerwonego porshe i odjechałem z piskiem .

--------------------------

Rozdział 9

Ruszyłam w stronę wielkich oszklonych drzwi.

Odrazu po wejściu skierowałam się w stronę recepcji ów wczesniej przypominające sobie aby powołać się na Panią Woods.
-Dzieńdobry w czym mogę pomóc - spytała kobieta mająca około 20 siedząc za dużym czarnym biurkiem.
-Dzieńdobry ja byłam umówiona na spotkanie z Panią Woods.- powiedziałam
-Ah tak ty musisz być Wiktoria zgadza się- przytaknełam- Pani Woods wspominała o twoim przybyciu. Proszę za mną.

Właśnie wracam ze spotkania. Wstępnie pracę nad moją pierwszą płytą zaczynam od jutra. Pokazałam Dianie kilka tekstów mojego autorsta a ta po przeczytaniu ich stwierdziła że są wspaniałe. Zdziwił mnie fakt że ledwo podpisałam kontrakt z wytwórnią a już chcą się zabierać za krążek. Zawsze myślałam , iż potrzeba na to czasu. Widocznie się myliłam. Pani Woods stwierdziła że nie wolno marnować takiego talentu jak mój. I tym sposobem zaczynam nagrania od jutra.
Idą korytarzem w stronę windy przez przypadek wpadłam na kogoś wytrącajac mu papiery z rąk.
-Uwarzaj jak chodzisz -zaczął nieznajomy.
-J..ja przepraszam- powiedziałam drżącym głosem i zaczełam zbierać porozrzucane papiery.Gdy już prawie kończyłam przerwał mi głos nieznajomego.
-Jak masz na imię? -spytał
Skończyłam zbierać dokumenty i stanełam z nim twarzą w twarz.
-Wiktoria. Mam na imię Wiktoria.- odpowiedziałam
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny. - powiedział a ja spłonełam rumieńcem- Ja jestem Colin.
-Miło mi.
Colin był wysokim szatynem o jasnych oczach z lekkim zarostem , który dodawał mu uroku. Ubrany był w Czarny garnitur i również czarne buty. Nie powiem że nie bo był mega przystojny.
-A więc Wiktorio co cię tutaj sprowadza?
-A kontrakt
-Kontrakt? -zdziwił się
- tak kontrakt. Czy to takie dziwne
-Nie skądże znowu. Po prostu jestem zdziwiony że taka młoda i piękna osóbka  podpisała kontrakt.
-Ach tak... Czyli że co takie dziewczyny jak ja nie mają prawa tu przebywać- nie powiem wyprowadził mnie z równowagi. Już miałam odejść gdy  poczułam
szarpnięcia i nawet niewiem kiedy znów stałam z nim twarzą w twarz.
-Oj nie obrażaj się. Nie chciałem cię urazić. Nie o to mi chodziło. Po prostu
-Po prostu co?-przerwałam mu. Ja to jestem zajebista ledwo gościa znam a już się z nim kłócę i to w dodatku na środku korytarza.
- Po prostu ..ehh no nie wiem jak to wyjaśnić. Może w ramach przeprosin dasz się zaprosić na kawę i ciastko?-spytal z nadzieja w głosie-Ja stawiam.
-No nie wiem...-udam że się zastanawiam-zgoda
-Świetnie dziś o piętnastej w Starbucksie.
-No spoko tu masz mój numer zadzwoń jakby co. -dałam mu kartkę z moim numerem.- A teraz wybacz ale muszę już iść- już miałam odejść gdy sobie o czymś przypomniałam- czekaj -zawołałam
-Tak??
-Proszę to twoje-podałam mu plik kartek które jak dotąd miałam w rękach.
-Dzięki do zobaczenia.
-Pa

Wysiadłam z windy i z uśmiechem na twarzy ruszyłam w stronę taksówek , a następnie do domu.

Rozdział 8

Po powrocie do domu jeszcze długo niebyłam w stanie zasnąć. Nie mam pojęcia czy to przez ekscytujące wydarzenia , które miał miejscę dzisiejszego  wieczoru czy też przez przemęczenie. Jednego byłam pewna od jutra moje życie ulegnie zmianie.

         ****
Następnego ranka obudziłam się z potwornym bólem głowy. Obym tylko nie była chora. Powoli zwlekłam się z łóżka i udałam się do toalety w poszukiwaniu czegoś przeciwbólowego.
(Tak dla jasności bohaterka wszystkie leki przeciwbólowe trzyma w specjalnej szafce która znajduje się w łazience tuż obok lustra. No to czytajcie sobie dalej �� )
Znalawszy poszukiwany lek zeszłam do kuchni po picie.
Usiadłam przy wysepce i połknęłam lek. Ból powoli ustawał. Spojrzałam na zegarek który wskazywał 9:30. Długo sobie pospałam.
Jakoś specjalnie nie byłam głodna. Postanowiłam , że zjem coś na mieście. Jako że nic specjalnego nie miałam do roboty powoli zaczełam się przygotowywać.

15 minut później byłam wpełni gotowa.
Miałam na sobie białą bokserkę z narzuconym na nią czarnym sweterkiem.Blado różowe rurki a na nogach moje ulubione czarne vansy.
Co do makijażu nic nadzwyczajnego. Lekki make-up w odcieniach różu. I blado różowy błyszczyk.
Zgarnełam klucze z blatu. Założyłam płaszcz i wyszłam z domu zamykając go. Klucze wrzuciłam do torebki , a następnie wsiadłam do taksówki którą wcześniej zamówiłam.

Podczas jazdy podziwiałam widoki za oknem i rozmyślałam nad tym co będzie. Nagle pojazd się zatrzymał i kierowca rzekł
-Jesteśmy na miejscu. Należy się 12$.
-Proszę- podałam mu odliczoną kwotę następnie się pożegnałam i opuściłam taksówkę ,która odjechała.

Wziełam głeboki odech i ruszyłam w stronę dużych oszklonych drzwi...

Rozdział 7

Niezdążyłam nawet dobrze zejść ze sceny gdy poczułam jak w pasie oplatają mnie wielki , silne ramiona.
Uniosłam lekko głowę ku górze i ujrzałam rozpromienioną twarz Oliviera.
-Wygrałaś kwiatuszku -szepnął i po chwili dodał już głośniej- Wiedziałem że ci się uda. Jestem z ciebie tak cholernie dumny.-powiedział nie zważając na słowa.
-Olivier-rzekłam
-Hmm??
-Dziękuję- powiedziawszy to po moim policzku spłynęła łza.
-Ej mała co jest? - spytał kciukiem ocierając łzę.
-To może ja was zostawię- rzekła moja mama o której muszę się przyznać kompletnie zapomniałam.
Rodzicielka wyszła z pomieszczenia zamykając za sobą drzwi.
-No to co się stało kwiatuszku?- ponowił pytanie.
-Nic
-No jak to nic przecież widzę. Mi możesz wszystko powiedzieć.
- Dziękuję -widząc rozchylające się usta szatyna dodałam.- nie przerywaj mi. Dziękuję ci za  wszystko. Za to że zawsze przy mnie jesteś,wspierasz mnie i pomagasz. Że mogę liczyć na ciebie zawsze i wszędzie. A najbardziej chcę ci podziękować za ostatni tydzień, w ostatnich dniach bardzo mnie wspierałeś. I tak naprawdę dzięki tobie jestem tutaj. Dzięki tobie się nie poddałam i pokazałam co potrafię. To twoja zasługa. Dziękuję- zakończyłam swoją wypowiedź i rozryczałam się jak dziecko. Miałam w dupie że prawdopodobnie wszyscy słyszą mój płacz. Nieważne czy będą mnie wyzywać od płaczki czy też beksy. Bo przecież łzy nie są oznaką słabości. Prawda?
Z tej jakże magicznej chwili wyrwał nas kobiecy głos wcale nie należący do moje mamy.
-Przepraszam czy Pani  Wiktoria Kwiatkowska?-spytała kobieta jak na moje oko miała około 30 może mniej.
-Tak , a o co chodzi?-spytałam zdezorientowana.
-Nazywam się Diana Woods i jestem właścicielką wytwórni Entermenszial Conect Music. Gratuluję wygranej. Masz niesamowity głos. Aż sama chciałabym posiadać taką barwę głosu.
Pewnie już wiesz po co przyszłam , lub się domyślasz.
-Tak wiem o co chodzi
-Proszę-podała mi mała żółtą karteczkę- tu masz wszysto począwszy od adresu po mój numer telefonu.
Widzimy się jutro o 11. Przyjedź pod ten adres. W Recepcji powołaj się na mnie. Jutro omówimy wszystkie szczegół dotyczące twojego kontraktu. A i Wiktorio !!
-tak?
-Pamiętaj nie spóźnij się.-powiedziała i opuściła pomieszczenie tym samym zostawiając nas samych.
Pierwszy odezwał się Oli.
-Wow- tylko tyle był wstanie z siebie wyrzucić. Wcalę się mu nie dziwię, ja również byłam w szoku.
-Wracajmy do domu jestem zmęczona-odparłam
-Tak wracajmy. Też jestem zmęczony.

Opuściliśmy pomieszczenię z uśmiechem na twarzy.

������������������������
I jak wam się podoba? Bo mi bardzo. Do następnego ciau.

Rozdział 6 cz 3

To już niedługo.
Niedługo moja kolej.
Wyjdę na tą scenę i zaśpiewam najlepiej jak potrafię.
Nie zawiodę moich bliskich.
Zrobię  to dla Oliviera. Zrobię to dla Mamy.
Zrobię to dla siebie.
-I jak gotowa?-spytał Oli.
-yhmm-mruknełam
-będzie dobrze.
* A teraz na scenę zapraszamy Wiktorię Kwiatkowską wielkie brawa*
Powiedział prowadzący.
-Pamiętaj wierzę w ciebie. Pokaż im mała.-szepnął po czym pocałował mnie w czoło i odszedł w kierunku widowni.

Weszłam pewnym krokiem na scenę, chwyciłam mikrofon a z głośników popłynęły pierwsze nuty Need Hany Pestle.
Zaczełam:

I'm not quite sure how to breathe
Without you here
I'm not quite sure if I'm ready to say goodbye
To all we were

Be with me
Stay with me
Just for now
Let the time decide when I won't need you

My hand searches for your hand
In a dark room
I can't find you
Help me
Are you looking for me

Can I feel any more
Lie to me, I'm fading
I can't drop you
Tell me I don't need you

My hand searches for your hand
In a dark room
I can't find you
Help me
Are you looking for me

Etch this into my brain for me
Tell me how its supposed to be
Where everything will go
And how I'll be without you by my side

My hand searches for your hand
In a dark room
I can't find you
Help me
Are you looking for me

Po ukończeniu utworu ukłoniłam się i zeszłam ze sceny. Byłam z siebie bardzo dumna.

•Perspektywa Oliviera•
Wiktoria pewnym krokiem weszła na scenę po czym chwyciła mikrofon w rękę,a z głośników popłyneły pierwsze nuty utwory Need Hany Pestle.
Dziewczyna podczas śpiewu wyglądała jak anioł. Jej delikatna barwa głosu pieściła moje uszy.
Wtedy za kulisami gdy dodawałem jej otuchy miałem wielką ochotę zamknąć ją w,swych ramionach i ochronić przed największym złem tego świata. Kocham tą dziewczynę całym sercem.Oddałbym wszystko aby ona kochała mnie tak samo jak ja ją.
Dlaczegóż nie wyznam jej uczuć. Odpowiedź jest  prosta nie chcę zepsuć tego co między nami jest. Nie chcę zrujnować naszej przyjaźni. Piosenka dobiegła końca. Wiki ukłoniła się po czym zeszła ze sceny.

*wracamy do wiktorii*
Po  udanym występie zeszłam ze sceny. Odrazu kierując się za kulisy. Za nimi już czekał na mnie Olivier wraz z moją mamą. Gratulowali mi występu.

           ****
To było najdłuższe 15 minut w moim życiu. Czekanie na wyniki było męczące. Naszczęście męki przerwał głos prowadzącego:
*wszystkich uczestników proszę na scenę*
Wszyscy włącznie ze mną wyszliśmy na środek. Jury odwróciło się do nas z dość poważną mimiką twarzy. Nie powiem , troszkę się przeraziłam.
Po długiej chwili milczenia głos zabrał lekko siwy męszczyzna ok.60.
-moi drodzy uczestnicy zebraliśmy się tutaj aby...o boże brzmię jak ksiądz-.zaśmiał się ,ale kontynuował- no więc zebraliśmy się aby ogłosić zwyciężcę. Jak każdy z was wie nagrodą jest podpisanie pół rocznego kontraktu z wytwórnią Entermenszial Conect Music (ECM)
A teraz przejdźmy do wyników:
A więc zwyciężczynią zostaje........

  Wiktoria Kwiatkowska!!!!
Wielkie brawa!!!.
Nie to się nie dzieje napraw. J..ja wygłałam.
Łzy szczęścia płynęły jedna po drugiej.

Czas zacząć nowy rozdział w życiu

##########################
I jak wam się podoba?
Mnie osobiście bardzo się podoba,ale nwm jak wam ��

Rozdział 6 cz.2

Gdy nadszedł czas przygotowywań przez głowę przebiegały mi najgorsze scenariusze dzisiejszego wieczoru. Byłam rozdarta.
Podświadomość krzyczała "nie idź tam,zbłaźnisz się"
natomiast serce "idź spełnij swoje marzenia"
I kogo tu posłuchać.
Mówi się że należy słuchać głosu serca. Więc zdecydowanie wybieram drugą opcję.

Mama zaproponowała ,że mnie uczeszę.
Zgodziłam się , ponieważ kompletnie nie miałam głowy do wymyślania fryzur.

Po chwili na glowie miałam pięknego koka natomiast po obu stronach dwa luźno opadające pasma włosów. (Dop.aut. mam nadzieję że wiecie o co mi chodzi)
Kolejną czynnością jaką wykonałam był make-up.

Stawiałam na lekki makijaż.
Po skończonym makijażu przyszedł czas na sukienkę,  która muszę się przyznać leżała na mnie idealnie. Zupełnie jakby szyta na mnie.

Gdy wybiła godzina 19:30  czas było się zbierać. Wraz z mamą wsiadłyśmy do auta i odjechałyśmy z piskiem opon.

-Aaa mamuś przypomniało mi się coś.
-Co???
-czy Olivier mógłby zabrać się z nami??? -spytałam z nutka nadzieji w głosie.
-Oczywiście zaraz po niego podjedziemy tylko mnie pokieruj.

Pokierowałam mamę po 5 minutach byłyśmy na miejscu. O dziwo chłopak już na nas czekał , a przecież nie wysyłałam do niego żadnej wiadomości. Co było bardzo podejrzane. Postanowiłam nie wnikać. I tak jeszcze to z niego wyciągne. Chłopak wsiadł do samochodu po wczeszniejszym przywitaniu się z moją mamą.
W pewnej chwili dobiegł mnie głos mojego przyjaciela..głos który tak kochałam..oczywiście po bratersku.
-stresik,stresik.-zagadnął.
-nie stresik tylko strach
-przed czym?-spytał
-przed porażką...ja nie wiem czy chce brać w tym udział.-westchnełam.
-Jak to?!!-Oburzył się chłopak.-nie możesz się teraz poddać..pamiętasz ostatni tydzień..w próby wlałaś tyle serca , tyle starań a ty teraz chcesz się tak po prostu poddać..nie znałem cię od tej strony. Co się stało z moją Wiktorią.
-Masz rację nie poddam się. Wyjdę na tą pieprzoną scenę i zaśpiewam najlepiej jak potrafię.-odpowiedziałam z pewnością w głosie.
-No i to jest Wiktoria ,którą znam i kocham.-uśmiechnął się. Co również odwzajemniłam.
Resztę trasy przesiedzieliśmy w ciszy.

������������������������
I jak wam się podoba?
Zachęcam do komentowania.

Rozdział 6 cz. 1

Obudziło  mnie walenie do drzwi. Wygramoliłam się z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi. Ciekawe kogo niesie o...5:30.
Otworzywszy drzwi doznałam szoku..Osobą która zakłuciła mój sen jest...
-Mama???- tak moja mama.
-hej Wikuś
-co ty tu robisz??- spytałam
-Przyjechałam zobaczyć twój debiut-powiedzaiała a po chwili kontynuowała- nie cieszysz się?- na twarzy kobiety dało się zauważyć zawód.
-oj mamuś oczywiście że się cieszę , tylko wciąż jestem w szoku. A tak wogóle to skąd wiedziałaś??
-a wiesz mam swoich informatorów- powiedziała z błyskiem w oku.
-aha ... Chodź zaprowadzę cię do gościnnego pewnie jesteś jesteś zmęczona- rzekłam i po chwili
dodałam - na ile zostajesz? Nie to że cię wyganiam czy coś-odrazu sprostowałam.
-Niestety dziś wieczorem wyjeżdżam.
-ohhh..szkoda- powiedziałam zgodnie z prawdą. Mimo że przyzwyczaiłam się do tego że nie mieszkamy razem to nie zmienia faktu ,że za nia tęsknie.
-oj nie martw się..jeszcze nie raz zawitam do ciebie.
- no dobrze- zgodziłam się i przytuliłam rodzicielkę.
- Wikuś masz się w co ubrać bo jak nie to możemy pojechać kupić ci sukienkę.
- a tak się składa że mam. Wczoraj kupiłam sobie zaje...- już miałam powiedzieć zajebistą ,ale w porę ugryzłam się w język.
-znaczy kupiłam sobie piękną sukienkę.
- to na co czekasz wskakuj w nią i zaprezentuj się.

Po zaprezentowaniu się w sukience przegadałam z mamą pół dnia. Gdy wreszcie nadszedł czas przygotowań...

Rozdział 5

~Tydzień później~
Minął tydzień. Tydzień od tej paskudnej wymiany zdań z Amandą. Od tego czasu nie zbliżyła się do mnie na krok. Podobno po tym jak wybiegłam ze szkoły , ona trafiła do dyrektora Stevensa. I dobrze jej tak.
Przez te 7 dni miałam niemałe urwanie głowy z przygotowywaniami do występu w ZG.
Tak..w końcu zgodziłam się wziąść udział w tym show.

Już jutro stanę na prowizorycznej szkolnej scenie. Właśnie jutro 50 mln ludzi na świecie usłyszy mój głos. To już jutro. Czy mam stresa?! Głupie pytanie, pewnie że tak. To nie tyle stres co strach. Strach przed upokorzeniem,wyśmianiem,porażką. Boję się że pomylę słowa lub nadzwyczajnie w świeci zemdleję.

Ze względu na jutrzejsze wydarzenie wszystkie dzisiejsze lekcje zostały odwołane.
O mój boże!! Właśnie przypomniałam sobie że muszę iść na zakupy, gdyż nie posiadam żadnego eleganckiego stroju na jutro. Nienawidzę zakupów,ale jak mus to mus.

*******
Właśnie chodzę po galerii w poszukiwaniu sukienki. Jest godzina 12:34 a ja nadal nic nie znalazłam.
Gdy już miałam wracać do domu na jednej z wystaw stała piękna sukienka. Była wprost idealna.
Czarna subtelna sukienka bez ramiączek z rozkloszowanym dołem przepasana jasno różową wstążką odrazu wpadła mi w oko.
Po udanych zakupach skierowałam się do domu.

Rozdział 4

Po dotarciu na miejsce pożegnałam się z przyjacielem tłumacząc mu że muszę iść na chwilkę do toalety , i że spotkamy się na lekcji. Ten uśmuechnął się do mnie i ruszył w stronę boiska do koszykówki. Natomiast ja udałam się prosto do łazienk za potrzebą. No ależ oczywiście nie wszystko idzie tak jak trzeba. Bo gdy dochodziłam do wc nie wiem skąd ,ani jak przedemną wyrosła największa diva w naszej klasie ,nie przepraszam w szkole. Amanda Black jak już wcześniej wspomniałam największa diva jaką świat widział.Tona tapety na ryju. Biust wylewający się poza dekolt.Mdły zapach perfum. I te jej przerażające zielone oczy.
Spotkasz ją raz a cały twój dzień zostanie doszczętnie zniszczony. Tak i było w moim przypadku.

-Proszę,proszę kogo my tu mamy. Czy to nie nasza mała klasowa dziwka.-powiedziała głosem który wprost ociekał jadem." Pana patrz na mnie bo mam dużo tapety na ryju." Od pewnego czasu nazywa mnie klasową dziwką. Oczywiście ja nic sobie z tego nie robie co ją jeszcze bardziej wkurza.
-No co odjeło ci mowę suko?- spytała.
-Jedyną suką jesteś tutaj ty. Ty i twoje wielkie ego-
Odpowiedziałam.
Blond pustak zrobiła wielkie oczy ,a po chwili rzekła.
-Jak śmiesz się tak do mnie odzywać ty nic nie warta dziwko. - nim się zdąrzyłam obejżeć ta pusta laleczka wymierzyła mi liścia. Ołłł będzie ślad. Łzy zakręciły mi się w oczach, lecz nie pozwoliłam żadnej spłynąć.
-I co ?!! Teraz się rozpłaczesz. Biedne dziecko
I co ,co teraz,zrobisz? -spytała z chytrym uśmieszkiem.
-Uwarzaj bo ci tynk z ryja odpatnie -odgryzłam się.
No i znów dostałam z liścia.Tym razem ja nie byłam gorsza i oddałam jej tylko dwa razy mocniej. Nie spostrzegłam się gdy wokół nas utworzył sie spory tłum gapiów .
-Wiesz co wiki. Ja się wcale nie dziwię twojemu ojcu.

Dopiero teraz dotarło do mnie co powiedziała.
-ale jak to?? O co ci chodzi?-całkowicie zbiła mnie z tropu.
-Oj ty już dobrze wiesz. Nie dziwię się twojemu ojcu że od was odszedł. Ba!! nawet mu współczuję użerania się z takimi dziwkami. Jedna lepsza od drugiej. No cóż jaka matka taka i córka.-wykrzyczała.
Teraz to już naprawdę coś we mnie pękło.Łzy ciekły mi ciurkiem po twarzy. Skąd ona wie o tym że ojciec nas zostawił. No skąd? Tyle pytań a zero odpowiedzi.

Nie czekając ani chwili dłużej obróciłam się na pięcie i pobiegłam wprost przed siebie. Jak najdalej od tej idiotki,jak najdalej od przykrości. Łzy uniemożliwiały mi widoczność,a słowa wypowiedziane z jej ust jeszcze długo krążyły mi w pamięci. Nie było sensu iść na lekcje,nie miałam już siły. Kierunek jaki obrałam to mój dom. Moje małe azylum. Mój własny kąt.
Jednego jestem pewna. Ta sytuacja na długo zagości w mojej pamięci.

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦
Hejoł kochani to już 4 rozdział. Mam nadzieję że się wam spodoba.

Zachęcam do komentowania.
To nic nie kosztuje
A dla mnie to motywacja do dalszego działania.

Rozdział 3

Następnego dnia obudziłam się się dość wszcześnie bo o 6:00. Jak nigdy wcześniej nie czułam się tak wypoczęta. Mimo że zawsze lubiłam sobie pospać.

Do szkoły miałam na godzinę 8:30.
Gdy miałam już wstać z łóżka w celu przygotowania sobie pysznego śniadanka,lekko zakręciło mi się w głowie. Chwilę odczekałam i tanecznym krokiem ruszyłam w stronę schodów prowadzących na dół a następnie do kuchni.
Chwilę zastanawiałam się na co mam ochotę (dop.aut Bez skojarzeń proszę :) )
Ostatecznie zdecydowałam się na naleśniki z syropem klonowym i do tego sok jabłkowy.

Właśnie miałam zabierać się za moje śniadanie gdy dostałam SMS-a.
Nie czekając ani chwili dłużej sprawdziłam od kogo.

Od:Olivier❤
Do:Wiki
Treść: Hej kwiatuszku mam nadzieję że cię nie obudziłem. Wpadnę po cb w drodze do szkoły to pójdziemy razem
Oli xoxo

Nie powiem miło z jego strony. Szybko odpisałam.
Od:Wiki
Do:Olivier❤
Treść: Hej przystojniaku. Wcale mnie nie obudziłeś. Tak właściwie to nie śpię już od szóstej.Jasne wpadaj.
Wiki xoxo.

Chwilę później dostałam odpowiedź.
Od:Olivier❤
Do:wiki
Treść: wow gdzie to napisać. Dobra bd z 15 minut u cb bądź gotowa.
Oli xoxo

Od:Wiki
Do:Olivier❤
Treść: ok.

Po wysłaniu wiadomości spojżałam na zegarek. Dochodziła 7:30 .
Najwyższy czas się ubrać.
Jak burza wpadłam do łazienki i wykonałam toaletę poranną.
Następnie zrobiłam lekki makijaż. Usta pomalowałam błyszczykiem a oczy potraktowałam maskarą.
Delikatnie rozczesałam swoje długie brązowe włosy ,a później związałam je w wysokiego kucyka.

Stanełam przed szafą z miną myśliciela.Kompletnie nie wiedziałam w co się ubrać.
Po krótkiej chwili ( która jak dla mnie trwała wieczność) wybrałam moim zdaniem idealny komplet.
Mój dzisiejszy strój składał się z białego sweterka z czarnym serduszkiem, miętowych rurek,czarnych conversów i obowiązkowo czarnego kapelutka. Dodatkowo do uzupełnienia stroju założyłam naszyjnik z sową oraz czarne wkręcane kolczyki. Spryskałam się perfumami o zapachu róży a na ramię założyłam moją torbę z motywem flagi amerykańskiej. Tak wystrojona usłyszałam dzwonek do drzwi. Poderwałam się z miejsca i zbiegają po schodach o mało co nie wywinełam orła. Jeszcze raz spojżałam w lustro po czym otworzyłam drzwi. Moim oczą ukazał się szatyn. Ubrany był w czarną bluzkę z motywem jakiegoś zespołu. Również czarne rurki i białe nike. Całość uzupełniał czarno-biały plecak. Jednym słowem wyglądał bosko!!!
-hej piękna -powiedział po czym przytulił mnie na przywitanie.
-hej-odpowiedziałam i również go przytuliłam.
-Idziemy? -spytał
-Jasne tylko zamkne dom.-rzekłam po czym zamknęłam dom, a następnie powiedziałam- możemy iść.

I spacerkiem udaliśmy się do szkoły.

♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦♦
I jak wam się podoba???
Starałam się...
Mam nadzieję że Rozdział się spodobał.

Zachęcam do komentowania.
To nic nie kosztuje ,a dla mnie to motywacja do dalszego działania

Rozdział 2

Po dwóch godzinach geografii z panią Margaret. Każdy z naszej klasy miał dość. Nie dość że ten opętany przedmiot mamy 4 razy w tygodniu to jeszcze jakby było tego mało pani Margaret wymyśliła sobie że za nasze niestosowne zachowanie względem niej dostaniemy jeszcze dwie dodatkowe godziny na nadrobienie materiału ,którego nie zdążyliśmy omówić bo ta stara ropucha zamiast prowadzić lekcje to matkowała nam. Ughhh..
Opuszczając wraz z przyjacielem salę usyszeliśmy jak nasza kochana (czujecie ten sarkazm?) nauczycielka klnie na naszą klasę pod nosem.
Wraz z przyjacielem spojżeliśmy po sobie po czym wybuchneliśmy niekontrolowanym śmiechem. I tak śmiejąc się pod nosem udaliśmy się na przerwę.

Właśnie idę korytarzem. Jest już po dzwonku. Nadszedł czas na moją ulubioną  lekcję czyli Muzykę. Ten przedmiot jest na pierwszym miejscu na liście moich ulubionych przedmiotów szkolnych. Nauczycielka ucząca muzyki jest wesołą 45 latką o  jasnych kręconych włosach i miodowych oczach. Na nosie swe stałe miejsce zajmują czarne okulary do czytania.
Pani a raczej panna Nelson ubiera się jak na swój wiek młodzieżowo można by rzec ,że zbyt młodzieżowo.Mimo tego wszyscy ją bardzo lubimy i cenimy.
Tej kobiety nie da soę nie lubić.
Czekając pod klasą na Pannę Nelson zastanawiałam się co teraz robi Oli. Ach tak zapomniałam wspomnieć że chłopak nieuczęszcza ze mną na muzyczne zajęcia. Jak sam stwierdził muzyka to nie jego działka więc zapisał się na siłownię.
Podczas gdy my sobie śpiewamy on wyciska z siebie siódme poty.
Moje rozmyślania przerwał głos panny Nelson.
-Kochani wchodzcie szybciutko do klasy i zajmijcie miejsca mam bardzo ważną rzecz do ogłoszenia.
Usiadłwszy na swoje stałe miejsce na końcu sali przy oknie . Już rozpakowana czekałam na tę jakże ważną informację.
Po chwili w klasie dało się uszłyszeć melodyjny głos naszej nauczycielki.
-Dobrze kochani, więc tak. Zapewne każdy z tutaj obecnych słyszał o Zostań Gwiazdą no przynajmniej większość z was. Jeżeli nie słyszeliście o tym programie to wpiszczie sobie w google zostań gwiazdą*.
Do czego zmierzam. Do naszej szkoły 23 stycznia  zawita  cała ekipa programu ZG**.A daczego to wam mówię. Otóż odpowiedź jest banalnie prosta. Wśród was jest dużo ,dużo  osób które mają talent wokalny i nie chcę aby taki talent się zmarnował. Wziąść udział może każdy. Natomiast nagrodą dla osoby która wygra jest podpisanie półrocznego kontraktu z wytwórnią Entermenszial Conect Music***
Więc to by było na tyle czy są jakieś pytania? Nie! A więc zostało nam...- i tu spojżała na zegarek na ścianie , a po chwili kontynuowała- nie całe 15 minut wię dziś pójdę wam na ręke i do końca lekcji macie czas wolny.
Resztę lekcji spędziłam na rozmyślaniu. Ehh kurde ostatnio coś często myślę.
E tam nieważne...
Z transu wybudził mnie dzwięk dzwonka.
Gdy miałam już opuszczać salę dobiegł mnie głos panny Nelson.
-Wiktorio!! Podejdź tu na chwilę.

Szybkim krokiem podeszłam do biurka i spytałam
-tak? O co chodzi?
-usiądź- ruchem ręki wskazała na pierwszą ławkę. Grzecznie usiadłam i czekałam co powie.
-Jak już zdążyłaś zauważyć nie zawołałam cię bez powodu. Otóż jak dobrze wiesz masz niepowtażalną barwę głosu. Twój talent jest ogromny i nie chcę aby się zmarnował. Więc tak sobie pomyślałam czy nie ze chciałabyś wziąść udział w tym muzycznym show?
-szczerze to nawet o tym nie myślałam-odparłam zgidnie z prawdą.
-to bardzo źle moje dziecko. Nie żebym cię do czegoś zmuszała. Ale przemyśl to jeszcze dobrze?
-dobrze przemyślę to i dam pani znać.
Kobieta w odpowiedzi uśmiechneła się.
-a teraz idź bo się spóźnisz na lekcje-odpowiedziała
-dobrze , dziękuję do widzenia.

Reszta zajęć mineła dość spokojnie.
W drodze powrotnej zachaczyłam o Tesco w celu zrobienia małych zakupów. Po powrocie do domu odrazu poszłam się odświeżyć,zjadłam obiad,odrobiłam lekcje,weszłam na facebooka i o 23:00 przyłożyłam głowę do poduszki i odpłynełam.

*Zostań Gwiazdą -nazwa zapożyczona z jednego ff o one direction.(zapomniałam nazwy)
**skrót od Zostań gwiazdą
***nazwa kompletnie wyssana z palca.

⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐
I jak tam moje ptaszyny ?? Mam nadzieję że rozdział się podobał
Całuski ��������
Wasza:
~AngelOfDarkenss00


ROZDZIAŁ 1

Idąc chodnikiem ze słuchawkami w uszach, uśmiechałam się . A ludzie, ludzie się dziwnie na mnie patrzyli. Tak naprawdę miałam na to wylane. Niech sobie myślą co chcą. Nie obchodzi mnie to.
Powoli zbliżałam się do budynku utrzymanego w jasnych odcieniach.
Wokoło rosły wysokie drzewa. Sam budynek był równie ogromny co plac wokół niego.
Po prawej stronie znajdowało się ogromne boisko do koszykówki.
Natomiast po lewej piękny ogród do , którego uczniowie liceum mogli się udać podczas przerw aby odpocząć od gwaru panującego na szkolnym korytarzu, czy też spożyć śniadanie w spokoju delektując się panującą ciszą i podziwiać naturę.
Wolnym krokie zbliżałam się do głównej bramy . Będąc coraz bliżej jak my to nazywamy “bramy do piekieł„ zauważyłam postać. I to nie byle jaką postać. To był mój najlepszy przyjaciel Olivier. Olivier Smith ,wysoki szatyn o nienaganej posturze i pięknych niebieskich oczach. Bardzo przystojny. Wszystkie laski w szkole się za nim oglądają,ale on odprawia je z kwitkiem.
Oli bo tak mówimiejsce ego wszyscy znajomi jak i przyjaciele jest dla mnie jak brat. W sumie bardziej jak bratnia dusza. Dosłownie rozumiemy się bez słów.

Ale zaraz gdzie moje maniery(pff jakbym je jeszcze miała to byłoby dobrze). Ja się wam jeszcze nie przedstawiłam więc tak:
Nazywam się Wiktoria Kwiatkowska mam 17 lat i Pochodzę z polski.
2 lata temu przeprowadziłam się tu z mamą z powodu jej pracy. 1 miesiąc po tym jak się tu przeprowadziłyśmy mama dostała telefon z Polski. Do tej pory nie znam wszystkich szczegółów ,ale tak jakoś wyszło że mama wyjechała a ja zamieszkałam sama w domu ,który mama przepisała na mnie. Odrazu zarzekała się że to ona będzie płaciła za wszystko lecz gdy ja  tylko próbowała przekonać ją że sama dam radę wszysto opłacić mama zmieniała temat.
Wracając. Jestem szatynką średniego wzrostu o zielonych oczach i malinowych ustach.
Wszyscy z mojego otoczenia uważają,iż powinnam być modelką ze względu na moją figurę.  Niestety lub stety ja mam inne plany na przyszłość. Od dziecka kochałam śpiewać. Do tej pory to kocham. Gdy by małym brzdącem  i wszyscy pytali się kim chciałabym zostać w przyszłości zawsze z moich usteczek padała ta sama odpowiedź:piosenkarką.
Jak narazie mój śpiew słyszał tylko Olivier. No właśnie Oli czy wspominałam już , że jest dla mnie jak brat. Pewnie tak.

A teraz powracamy do teraźniejszości.

Po dotarciu  na miejsce pierwsze co uszłyszałam z jego ust to:
-cześć wiki zajebiście wyglądasz.
-dziękuję ty też niczego sobie. Co mamy pierwsze? -spytałam.
-Geografie a nawet dwie -odrzekł.
-ughhh..jak ja nienawidzę geografi...choć nie gegra jako tako jest spoko już gorzej z tą babą...ona jest jakaś pojebana-żaliłam się.
-nooo żebyś wiedziała..wiesz co ona  ostatnio stwierdziła?!
-nie..mów jestem ciekawa co jej się uroiło.
-no więc stwierdziła ,że w życiu nie miała tak niemoralnej klasy, i coś tam że ona zachowuje się dla nas jak dobra ciocia a my ją tak traktujemy..myślałem że się przed nami rozbeczy..haha- zaśmiał się i udał że ociera niewidzialną łze.
-serio ...mnie to chyba wtedy nie było.
-no nie było cię...a żałuj bo była to komiczna lekcja.
-a wiesz że..- i w tym właśnie momęcie rozbrzmiał dzwonek na pierwszą lekcję  przerywając moją wypowiedź.
-lepiej już udajmy się na lekcje bo  pani Margaret* nie znosi spóźnialskich - zagadnął Oli.
-taaa..idziemy.

I miarowym krokiem udaliśmy się w kierunku szkoły.

*pani Margaret-nauczycielka geografii.

✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴
Witajcie kochani . I jak wam się podoba pierwszy rozdział . To moja pierwsza opowieść więc bardzo prosiła bym o wyrozumiałość.Za wszystkie błędy bardzo przepraszam. Rozdzial pisany z telefonu.
Zachęcam do komentowania .
Buziaczki
~AngelOfDarkenss

Poison na wattpadzie

Hej kochani ♥
Zacznę od tego że Poison znajduje się również w serwisie Wattpad.
Tak naprawdę to jes tam już 17 rozdziałów gdyż tam zaczęłam pisać...
Więc dlaczego pisze na bloggerze??
Ponieważ wattpad jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Wprawdzie można przeczytać kawałek opowieść. .ale tylko do pewnego momentu.
Później należy założyć konto.
Chcę również powiedzieć że dalsze rozdziały będę pisać na wattpadzie i później wstawiać tu...
A więc to chyba tyle. ..
Zapraszam na Wattpada:
https://www.wattpad.com/story/61156389-poison

Pozdrawiam serdecznie ...
~ Angele Of Darkenss♥

Bohaterowie~Poison

Wiktoria Kwiatkowska
(Wiki,wiwi)
17 lat
Ładna,miła,lekko zakręcona nastolatka.
Zawsze gotowa pomóc innym.
Jej pasją jest śpiew .
Jej plany na przyszłość związane są z śpiewem.
Przeproadziła się do Londynu 2 lata temu z powodu pracy swojej mamy.
Przyjaźni się z Olivierem.
Jest dla niej jak brat.
W szkole jest dość lubiana.

Olivier Smith
(Oli)
17 lat.
Przystojny szatyn o pięknych oczach.
Miły ,czuły,opiekuńczy,pomocny,szczery.
Wraz z Wiki chodzi do jednej klasy.
Najlepszy przyjaciel Wiktorii od niespełna 2 lat.
Skrycie zakochany w swej przyjaciółce.

Amanda Black.
17 lat
Klasowa diva i największy plastic w szkole.
Wredna,zarozumiała i chamska.
Nienawidzi Wiktori za jej bliskie relacje z Olivierem.
Ma w dupie wszystko i wszystkich.
Ma obsesje na punkcie Oliviera.
Uczęszcza do klasy z Wiki i Olivierem oraz innymi.
Zrobi wszystko by zniszczyć Wiki.

Colin McCartney
23 lat.
Osoba która bardzo namiesza w życiu Wiktorii.

Diana Anastazja Elżbieta Woods.
25 lat
Menadżerka jak i właścicielka nwiększej wytwórni muzycznej. Spełnia marzenia młodych gwiazd.
Bardzo zainteresowała się wiki i jej talentem.
Czy pomoże spełnić marzenie
17 latki?!

Danuta Kwiatkowska
36 lat
Mama Wiktori
Prawniczka.

-----------------------------------
Selena Gomez jako Wiktoria Kwiatkowska
Nathaniel Buzcoli jako Olivier Smith. Taylor Swift jako Amanda Black
Ian Somerhalder jako Colin McCartney.
Angelina Jolie jako Diana.A.E Woods
Megan Fox jako Danuta Kwiatkowska.