Archiwum bloga

poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział 16 cz 2

Gdy udało mi się uwolnić od tłumu ludzi obsypujących mnie życzeniami. Ruszyłam w stronę mini baru. Wreszcie będę mogła legalnie pić alkohol. To jeden z plusów bycia pełnoletnią. Nadal nie mogę uwierzyć że mam te pieprzone osiemnaście lat.Boziu jak ten czas szybko zleciał.
Będąc przy barze usiadłam na wysokim stołku i ruchem ręki przywołałam barmana.
Zamówiłam drinka i obserwowałam bawiących się ludzi. Skanowałam wzrokiem wszystkich na sali.
Nawet nie zauważyłam ,iż ktoś się do mnie przysiadł. Tym kimś okazał się Colin.
-hej jubilatko...jak się czujesz?-zapytał
-Powiem ci że wyjątkowo dobrze. A ty jak się bawisz?-zapytałam z uśmiechem.
-Nawet,nawet...to co opijamy twoją 18?-zapytał z uśmiechem.
-jasne.

♧Perspektywa Amandy♧
O tak wszystko idzie zgodnie z planem. Biedna,głupia Wiktoria. .. Niczego się nie spodziewa. ..
Colin idealnie się spisuje... dziewczyna jest już nieźle wstawiona...

~Perspektywa Colina~
Patrzyłem jak dziewczyna pochłania zawartość kieliszka. Była już nieźle wstawiona. Zresztą kto by nie był po 12 kileliszkach. Ja to bym odpadł już po pierwszych trzech. Ale ja to ja.
W pewnej chwili odwróciłem się za siebie i ujrzałem przenikliwy wzrok Amandy.
Nie spuszczała wzroku z dziewczyny siedzącej obok mnie. Na jej twarzy pojawił się szyderczy uśmiech lekko kiwneła głową przenosząc wzrok na mnie tym samym dajac mi do zrozumienia ,że mogę zaczynać.
Odwróciłem się w stronę Wiktorii po czym chwyciłem ją za rękę i rzekłem.
-Chodź ze mną pokaże ci coś.
W odpowiedzi usłyszałem jedynie mruknięcie. Chwyciłem jej drobną dłoń i zaprowadziłem do wolnej sypialni. Czas zacząć zabawę.

<Perspektywa Wiktorii>
1...2...3...4..5..6 kolejka. Wódka lała się litrami. Byłam już nieźle wstawiona..O jutro będę leczyć kaca..
W pewnym momencie Colin obrócił się do mnie i rzekł.
-Chodź ze mną pokaże ci coś.
A ja jedynie mruknęłam...
Chwycił moją dłoń i zaprowadził jak się okazało do mojej sypialni.
Spojrzałam na niego zdezorientowana.
-p...po c..co t..tu przyszliśmy?-zapytałam jąkając się
Odpowiedziała mi cisza. Ponowiłam pytanie patrząc mu w oczy. Mężczyza zeskanował mnie wzrokiem po czym uśmiechnął sie szyderczo. Coraz bardziej mi się to nie podoba. W ułamku sekundy rzucił mnie na łóżko przygniatając mnie swoim ciałem ,a następnie brutalnie wpił się w moje usta. Nie wiem dlaczego to zrobiłam ale oddałam pocałunek. Całowaliśmy się bez opamiętania. Ręka McCartney'a zaczęła sunąć w górę wprost pod sukienkę. Dopiero po chwili ogarnęłam co się dzieje. Chciałam go zrzucić lecz było za późno. Drzwi do pomieszczenia otworzyły się z hukiem, a w progu stanął Olivier wraz z Amandą...zaraz chwila co?!! Amanda.
Jak oparzona oderwałam się od Colina. Po czym przeniosłam wzrok na mojego chłopaka. Jego twarz nie wyrażała zupełnie nic. Natomiast w oczach dało się dostrzec złość,smutek i zawód. Wolnym krokiem podszedł do mężczyzn siedzącego obok mnie na łóżku i z całej siły uderzył go w twarz. Aż ten upadł na podłogę a z nosa poleciała krew. Odwrócił się w moją stronę ...popatrzył na mnie z pogardą i opuścił pomieszczenie. Jak torpeda zerwałam się z łóżka i pobiegłam za nim. Nie mogę go stracić przez jeden głupi błąd. Łzy leciały mi ciurkiem. Wybiegłam z domu nie zwracają uwagi na to że padał deszcz. Pognałam w kierunku domu Oliviera. W połowie drogi ujrzałam postać.
-Olivier!!-krzyknęłam zanoszac się płaczem. Postać odwróciła się lecz gdy zobaczyła kto jà woła przyśpieszyła kroku.
-Proszę Cię zaczekaj..porozmawiajmy.-poprosiłam nie ja błagałam.
-czego chcesz?-warknął przez zęby.
-Proszę wysłuchaj mnie. .daj mi wyjaśnić
-Nie mamy co wyjaśniać. ..-odpowiedział nawet na mnie nie patrzac.
-Olivier. .-głos mi się załamał. W oczach chłopaka dostrzegłam łzy. Płakał. Przez mnie.
Podszedł do mnie patrząc swoimi załzawionymi oczami po czym pocałował mnie jak by robił to ostatni raz. I szepnął
-zawsze będę cię kochał- odsunął się ode mnie . Ostatni raz popatrzył na mnie i odszedł . A ja stałam jak kołek patrząc w przestrzeń . Teraz rozryczałam się na dobre . Zamknęłam oczy mając nadzieję że to głupi sen .
Lecz nie to nie był sen. To najprawdziwsza prawda.
Ostatni raz popatrzyłam w stronę w którą odszedł, po czym ruszyłam do domu...

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Płacze przy tym a wy..?
OMG dlaczego...
Jeżeli rozdział się spodobał zostaw po sobie ślad.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz