Archiwum bloga

niedziela, 21 lutego 2016

ROZDZIAŁ 1

Idąc chodnikiem ze słuchawkami w uszach, uśmiechałam się . A ludzie, ludzie się dziwnie na mnie patrzyli. Tak naprawdę miałam na to wylane. Niech sobie myślą co chcą. Nie obchodzi mnie to.
Powoli zbliżałam się do budynku utrzymanego w jasnych odcieniach.
Wokoło rosły wysokie drzewa. Sam budynek był równie ogromny co plac wokół niego.
Po prawej stronie znajdowało się ogromne boisko do koszykówki.
Natomiast po lewej piękny ogród do , którego uczniowie liceum mogli się udać podczas przerw aby odpocząć od gwaru panującego na szkolnym korytarzu, czy też spożyć śniadanie w spokoju delektując się panującą ciszą i podziwiać naturę.
Wolnym krokie zbliżałam się do głównej bramy . Będąc coraz bliżej jak my to nazywamy “bramy do piekieł„ zauważyłam postać. I to nie byle jaką postać. To był mój najlepszy przyjaciel Olivier. Olivier Smith ,wysoki szatyn o nienaganej posturze i pięknych niebieskich oczach. Bardzo przystojny. Wszystkie laski w szkole się za nim oglądają,ale on odprawia je z kwitkiem.
Oli bo tak mówimiejsce ego wszyscy znajomi jak i przyjaciele jest dla mnie jak brat. W sumie bardziej jak bratnia dusza. Dosłownie rozumiemy się bez słów.

Ale zaraz gdzie moje maniery(pff jakbym je jeszcze miała to byłoby dobrze). Ja się wam jeszcze nie przedstawiłam więc tak:
Nazywam się Wiktoria Kwiatkowska mam 17 lat i Pochodzę z polski.
2 lata temu przeprowadziłam się tu z mamą z powodu jej pracy. 1 miesiąc po tym jak się tu przeprowadziłyśmy mama dostała telefon z Polski. Do tej pory nie znam wszystkich szczegółów ,ale tak jakoś wyszło że mama wyjechała a ja zamieszkałam sama w domu ,który mama przepisała na mnie. Odrazu zarzekała się że to ona będzie płaciła za wszystko lecz gdy ja  tylko próbowała przekonać ją że sama dam radę wszysto opłacić mama zmieniała temat.
Wracając. Jestem szatynką średniego wzrostu o zielonych oczach i malinowych ustach.
Wszyscy z mojego otoczenia uważają,iż powinnam być modelką ze względu na moją figurę.  Niestety lub stety ja mam inne plany na przyszłość. Od dziecka kochałam śpiewać. Do tej pory to kocham. Gdy by małym brzdącem  i wszyscy pytali się kim chciałabym zostać w przyszłości zawsze z moich usteczek padała ta sama odpowiedź:piosenkarką.
Jak narazie mój śpiew słyszał tylko Olivier. No właśnie Oli czy wspominałam już , że jest dla mnie jak brat. Pewnie tak.

A teraz powracamy do teraźniejszości.

Po dotarciu  na miejsce pierwsze co uszłyszałam z jego ust to:
-cześć wiki zajebiście wyglądasz.
-dziękuję ty też niczego sobie. Co mamy pierwsze? -spytałam.
-Geografie a nawet dwie -odrzekł.
-ughhh..jak ja nienawidzę geografi...choć nie gegra jako tako jest spoko już gorzej z tą babą...ona jest jakaś pojebana-żaliłam się.
-nooo żebyś wiedziała..wiesz co ona  ostatnio stwierdziła?!
-nie..mów jestem ciekawa co jej się uroiło.
-no więc stwierdziła ,że w życiu nie miała tak niemoralnej klasy, i coś tam że ona zachowuje się dla nas jak dobra ciocia a my ją tak traktujemy..myślałem że się przed nami rozbeczy..haha- zaśmiał się i udał że ociera niewidzialną łze.
-serio ...mnie to chyba wtedy nie było.
-no nie było cię...a żałuj bo była to komiczna lekcja.
-a wiesz że..- i w tym właśnie momęcie rozbrzmiał dzwonek na pierwszą lekcję  przerywając moją wypowiedź.
-lepiej już udajmy się na lekcje bo  pani Margaret* nie znosi spóźnialskich - zagadnął Oli.
-taaa..idziemy.

I miarowym krokiem udaliśmy się w kierunku szkoły.

*pani Margaret-nauczycielka geografii.

✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴✴
Witajcie kochani . I jak wam się podoba pierwszy rozdział . To moja pierwsza opowieść więc bardzo prosiła bym o wyrozumiałość.Za wszystkie błędy bardzo przepraszam. Rozdzial pisany z telefonu.
Zachęcam do komentowania .
Buziaczki
~AngelOfDarkenss

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz