Już bite 5 godziny lecimy tym samolotem. W ciągu tych godzin zdążyłam już pięć razy być w toalecie, posłuchać muzyki i dokończyć czytać moją ukochaną książkę. Ughhh..jeszcze chwila ,a dostanę na głowę. W tem rozległ się głos kapitana .
*Proszę zapiąć pasy, podchodzimy do lądowania*
Tak!!!!..moje modły zostały wysłuchane.
Opuszczając pokład samolotu nie marzyłam o niczym innym niż gorąca kompiel. Nic więcej nie było mi potrzebne do szczęścia. No może jeszcze łóżko, a tak po za tym ..to nic.
Odebrałam swój bagaż i skierowałam się w kierunku czarnego vana , który miał za zadanie zawieść nas do hotelu. Podczas jazdy włączyłam telefon. Po chwili na ekranie wyświetliło mi się 25 nieodebranych wiadomości 10 od Oliviera i 15 od mamy . Ohh... Już wiem co będe robić w hotelu.
Po zameldowaniu się i odebraniu klucza. Ruszyłam w stronę windy.
Jak się później okazało wcale nie dostałam zwykłego hotelowego pokoiku. Lecz wielki apartament.
Wchodząc do apartamentu doznałam szoku. Wiedziałam że tego rodzaju pokoje są duże , ale nie sądziłam że aż tak. Pomieszczenie utrzymane było w ciemnych barwach. Po prawej stronie znajdowało się wielkie małżeńskie łóżko. Po obu stronach łoża znajdowały się szaweczki a na nich nocne lampy. Natomiast po lewej stronie było lustro, oraz białe drzwi za pewne prowadzące do toalety.
Postawiłam bagaż koło łóżka po czym położyłam się na nim rozkoszując się chwilą spokoju.
Nie trwało to jednak długo. Gdyż rozdzwonił się mój telefon. Nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
~Rozmowa telefoniczna~
-halo??
... Cisza. Ponowiłam pytanie
-Halo???- znów cisza.
Rozłączyłam się...
•Koniec rozmowy •
Po tej jakże interesującej rozmowie, o ile można to nazwać rozmową. Znów położyłam się.
Niestety znów nie dane było mi się nacieszyć spokojem. Bo znów rozdzwonił się mój telefon. Wkurzona odebrałam.
~Rozmowa telefoniczna~
-Czego!!-syknęłam
-Myślałem że się ucieszysz- usłyszałam znajomy głos.
-oczywiście że się cieszę-odpowiedziałam
-właśnie słyszę-rzekł mój chłopak."mój chłopaka" jak to fajnie brzmi.
-Przepraszam po prostu..
-Po prostu co??-spytał
-Po prostu jestem zmęczona- skłamałam nie chcąc go martwić.
- co tam u ciebie?-spytałam .
-oprócz tego że cholernie tęsknie za tobą , to jest ok.
- awww..ja też za tobą tensknie. Nie długo się zobaczymy.
-Ja chce teraz,zaraz-powiedział tonem naburmuszonego dziecka.
-Oj ja też bym chciała-powiedziałam po czym ziewnełam.
-Ja kończę bo słyszę że jesteś zmęczona. Kocham cię . pa.
-Ja ciebie też pamiętaj o tym.- powiedziałam i się rozłączyłam...
Dziś taki krótki
Bo tylko 405 słów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz