Niezdążyłam nawet dobrze zejść ze sceny gdy poczułam jak w pasie oplatają mnie wielki , silne ramiona.
Uniosłam lekko głowę ku górze i ujrzałam rozpromienioną twarz Oliviera.
-Wygrałaś kwiatuszku -szepnął i po chwili dodał już głośniej- Wiedziałem że ci się uda. Jestem z ciebie tak cholernie dumny.-powiedział nie zważając na słowa.
-Olivier-rzekłam
-Hmm??
-Dziękuję- powiedziawszy to po moim policzku spłynęła łza.
-Ej mała co jest? - spytał kciukiem ocierając łzę.
-To może ja was zostawię- rzekła moja mama o której muszę się przyznać kompletnie zapomniałam.
Rodzicielka wyszła z pomieszczenia zamykając za sobą drzwi.
-No to co się stało kwiatuszku?- ponowił pytanie.
-Nic
-No jak to nic przecież widzę. Mi możesz wszystko powiedzieć.
- Dziękuję -widząc rozchylające się usta szatyna dodałam.- nie przerywaj mi. Dziękuję ci za wszystko. Za to że zawsze przy mnie jesteś,wspierasz mnie i pomagasz. Że mogę liczyć na ciebie zawsze i wszędzie. A najbardziej chcę ci podziękować za ostatni tydzień, w ostatnich dniach bardzo mnie wspierałeś. I tak naprawdę dzięki tobie jestem tutaj. Dzięki tobie się nie poddałam i pokazałam co potrafię. To twoja zasługa. Dziękuję- zakończyłam swoją wypowiedź i rozryczałam się jak dziecko. Miałam w dupie że prawdopodobnie wszyscy słyszą mój płacz. Nieważne czy będą mnie wyzywać od płaczki czy też beksy. Bo przecież łzy nie są oznaką słabości. Prawda?
Z tej jakże magicznej chwili wyrwał nas kobiecy głos wcale nie należący do moje mamy.
-Przepraszam czy Pani Wiktoria Kwiatkowska?-spytała kobieta jak na moje oko miała około 30 może mniej.
-Tak , a o co chodzi?-spytałam zdezorientowana.
-Nazywam się Diana Woods i jestem właścicielką wytwórni Entermenszial Conect Music. Gratuluję wygranej. Masz niesamowity głos. Aż sama chciałabym posiadać taką barwę głosu.
Pewnie już wiesz po co przyszłam , lub się domyślasz.
-Tak wiem o co chodzi
-Proszę-podała mi mała żółtą karteczkę- tu masz wszysto począwszy od adresu po mój numer telefonu.
Widzimy się jutro o 11. Przyjedź pod ten adres. W Recepcji powołaj się na mnie. Jutro omówimy wszystkie szczegół dotyczące twojego kontraktu. A i Wiktorio !!
-tak?
-Pamiętaj nie spóźnij się.-powiedziała i opuściła pomieszczenie tym samym zostawiając nas samych.
Pierwszy odezwał się Oli.
-Wow- tylko tyle był wstanie z siebie wyrzucić. Wcalę się mu nie dziwię, ja również byłam w szoku.
-Wracajmy do domu jestem zmęczona-odparłam
-Tak wracajmy. Też jestem zmęczony.
Opuściliśmy pomieszczenię z uśmiechem na twarzy.
I jak wam się podoba? Bo mi bardzo. Do następnego ciau.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz