~Tydzień później~
Minął tydzień. Tydzień od tej paskudnej wymiany zdań z Amandą. Od tego czasu nie zbliżyła się do mnie na krok. Podobno po tym jak wybiegłam ze szkoły , ona trafiła do dyrektora Stevensa. I dobrze jej tak.
Przez te 7 dni miałam niemałe urwanie głowy z przygotowywaniami do występu w ZG.
Tak..w końcu zgodziłam się wziąść udział w tym show.
Już jutro stanę na prowizorycznej szkolnej scenie. Właśnie jutro 50 mln ludzi na świecie usłyszy mój głos. To już jutro. Czy mam stresa?! Głupie pytanie, pewnie że tak. To nie tyle stres co strach. Strach przed upokorzeniem,wyśmianiem,porażką. Boję się że pomylę słowa lub nadzwyczajnie w świeci zemdleję.
Ze względu na jutrzejsze wydarzenie wszystkie dzisiejsze lekcje zostały odwołane.
O mój boże!! Właśnie przypomniałam sobie że muszę iść na zakupy, gdyż nie posiadam żadnego eleganckiego stroju na jutro. Nienawidzę zakupów,ale jak mus to mus.
*******
Właśnie chodzę po galerii w poszukiwaniu sukienki. Jest godzina 12:34 a ja nadal nic nie znalazłam.
Gdy już miałam wracać do domu na jednej z wystaw stała piękna sukienka. Była wprost idealna.
Czarna subtelna sukienka bez ramiączek z rozkloszowanym dołem przepasana jasno różową wstążką odrazu wpadła mi w oko.
Po udanych zakupach skierowałam się do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz