Archiwum bloga

niedziela, 21 lutego 2016

Rozdział 6 cz. 1

Obudziło  mnie walenie do drzwi. Wygramoliłam się z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi. Ciekawe kogo niesie o...5:30.
Otworzywszy drzwi doznałam szoku..Osobą która zakłuciła mój sen jest...
-Mama???- tak moja mama.
-hej Wikuś
-co ty tu robisz??- spytałam
-Przyjechałam zobaczyć twój debiut-powiedzaiała a po chwili kontynuowała- nie cieszysz się?- na twarzy kobiety dało się zauważyć zawód.
-oj mamuś oczywiście że się cieszę , tylko wciąż jestem w szoku. A tak wogóle to skąd wiedziałaś??
-a wiesz mam swoich informatorów- powiedziała z błyskiem w oku.
-aha ... Chodź zaprowadzę cię do gościnnego pewnie jesteś jesteś zmęczona- rzekłam i po chwili
dodałam - na ile zostajesz? Nie to że cię wyganiam czy coś-odrazu sprostowałam.
-Niestety dziś wieczorem wyjeżdżam.
-ohhh..szkoda- powiedziałam zgodnie z prawdą. Mimo że przyzwyczaiłam się do tego że nie mieszkamy razem to nie zmienia faktu ,że za nia tęsknie.
-oj nie martw się..jeszcze nie raz zawitam do ciebie.
- no dobrze- zgodziłam się i przytuliłam rodzicielkę.
- Wikuś masz się w co ubrać bo jak nie to możemy pojechać kupić ci sukienkę.
- a tak się składa że mam. Wczoraj kupiłam sobie zaje...- już miałam powiedzieć zajebistą ,ale w porę ugryzłam się w język.
-znaczy kupiłam sobie piękną sukienkę.
- to na co czekasz wskakuj w nią i zaprezentuj się.

Po zaprezentowaniu się w sukience przegadałam z mamą pół dnia. Gdy wreszcie nadszedł czas przygotowań...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz