Ruszyłam w stronę wielkich oszklonych drzwi.
Odrazu po wejściu skierowałam się w stronę recepcji ów wczesniej przypominające sobie aby powołać się na Panią Woods.
-Dzieńdobry w czym mogę pomóc - spytała kobieta mająca około 20 siedząc za dużym czarnym biurkiem.
-Dzieńdobry ja byłam umówiona na spotkanie z Panią Woods.- powiedziałam
-Ah tak ty musisz być Wiktoria zgadza się- przytaknełam- Pani Woods wspominała o twoim przybyciu. Proszę za mną.
Właśnie wracam ze spotkania. Wstępnie pracę nad moją pierwszą płytą zaczynam od jutra. Pokazałam Dianie kilka tekstów mojego autorsta a ta po przeczytaniu ich stwierdziła że są wspaniałe. Zdziwił mnie fakt że ledwo podpisałam kontrakt z wytwórnią a już chcą się zabierać za krążek. Zawsze myślałam , iż potrzeba na to czasu. Widocznie się myliłam. Pani Woods stwierdziła że nie wolno marnować takiego talentu jak mój. I tym sposobem zaczynam nagrania od jutra.
Idą korytarzem w stronę windy przez przypadek wpadłam na kogoś wytrącajac mu papiery z rąk.
-Uwarzaj jak chodzisz -zaczął nieznajomy.
-J..ja przepraszam- powiedziałam drżącym głosem i zaczełam zbierać porozrzucane papiery.Gdy już prawie kończyłam przerwał mi głos nieznajomego.
-Jak masz na imię? -spytał
Skończyłam zbierać dokumenty i stanełam z nim twarzą w twarz.
-Wiktoria. Mam na imię Wiktoria.- odpowiedziałam
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny. - powiedział a ja spłonełam rumieńcem- Ja jestem Colin.
-Miło mi.
Colin był wysokim szatynem o jasnych oczach z lekkim zarostem , który dodawał mu uroku. Ubrany był w Czarny garnitur i również czarne buty. Nie powiem że nie bo był mega przystojny.
-A więc Wiktorio co cię tutaj sprowadza?
-A kontrakt
-Kontrakt? -zdziwił się
- tak kontrakt. Czy to takie dziwne
-Nie skądże znowu. Po prostu jestem zdziwiony że taka młoda i piękna osóbka podpisała kontrakt.
-Ach tak... Czyli że co takie dziewczyny jak ja nie mają prawa tu przebywać- nie powiem wyprowadził mnie z równowagi. Już miałam odejść gdy poczułam
szarpnięcia i nawet niewiem kiedy znów stałam z nim twarzą w twarz.
-Oj nie obrażaj się. Nie chciałem cię urazić. Nie o to mi chodziło. Po prostu
-Po prostu co?-przerwałam mu. Ja to jestem zajebista ledwo gościa znam a już się z nim kłócę i to w dodatku na środku korytarza.
- Po prostu ..ehh no nie wiem jak to wyjaśnić. Może w ramach przeprosin dasz się zaprosić na kawę i ciastko?-spytal z nadzieja w głosie-Ja stawiam.
-No nie wiem...-udam że się zastanawiam-zgoda
-Świetnie dziś o piętnastej w Starbucksie.
-No spoko tu masz mój numer zadzwoń jakby co. -dałam mu kartkę z moim numerem.- A teraz wybacz ale muszę już iść- już miałam odejść gdy sobie o czymś przypomniałam- czekaj -zawołałam
-Tak??
-Proszę to twoje-podałam mu plik kartek które jak dotąd miałam w rękach.
-Dzięki do zobaczenia.
-Pa
Wysiadłam z windy i z uśmiechem na twarzy ruszyłam w stronę taksówek , a następnie do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz