Gdy nadszedł czas przygotowywań przez głowę przebiegały mi najgorsze scenariusze dzisiejszego wieczoru. Byłam rozdarta.
Podświadomość krzyczała "nie idź tam,zbłaźnisz się"
natomiast serce "idź spełnij swoje marzenia"
I kogo tu posłuchać.
Mówi się że należy słuchać głosu serca. Więc zdecydowanie wybieram drugą opcję.
Mama zaproponowała ,że mnie uczeszę.
Zgodziłam się , ponieważ kompletnie nie miałam głowy do wymyślania fryzur.
Po chwili na glowie miałam pięknego koka natomiast po obu stronach dwa luźno opadające pasma włosów. (Dop.aut. mam nadzieję że wiecie o co mi chodzi)
Kolejną czynnością jaką wykonałam był make-up.
Stawiałam na lekki makijaż.
Po skończonym makijażu przyszedł czas na sukienkę, która muszę się przyznać leżała na mnie idealnie. Zupełnie jakby szyta na mnie.
Gdy wybiła godzina 19:30 czas było się zbierać. Wraz z mamą wsiadłyśmy do auta i odjechałyśmy z piskiem opon.
-Aaa mamuś przypomniało mi się coś.
-Co???
-czy Olivier mógłby zabrać się z nami??? -spytałam z nutka nadzieji w głosie.
-Oczywiście zaraz po niego podjedziemy tylko mnie pokieruj.
Pokierowałam mamę po 5 minutach byłyśmy na miejscu. O dziwo chłopak już na nas czekał , a przecież nie wysyłałam do niego żadnej wiadomości. Co było bardzo podejrzane. Postanowiłam nie wnikać. I tak jeszcze to z niego wyciągne. Chłopak wsiadł do samochodu po wczeszniejszym przywitaniu się z moją mamą.
W pewnej chwili dobiegł mnie głos mojego przyjaciela..głos który tak kochałam..oczywiście po bratersku.
-stresik,stresik.-zagadnął.
-nie stresik tylko strach
-przed czym?-spytał
-przed porażką...ja nie wiem czy chce brać w tym udział.-westchnełam.
-Jak to?!!-Oburzył się chłopak.-nie możesz się teraz poddać..pamiętasz ostatni tydzień..w próby wlałaś tyle serca , tyle starań a ty teraz chcesz się tak po prostu poddać..nie znałem cię od tej strony. Co się stało z moją Wiktorią.
-Masz rację nie poddam się. Wyjdę na tą pieprzoną scenę i zaśpiewam najlepiej jak potrafię.-odpowiedziałam z pewnością w głosie.
-No i to jest Wiktoria ,którą znam i kocham.-uśmiechnął się. Co również odwzajemniłam.
Resztę trasy przesiedzieliśmy w ciszy.
I jak wam się podoba?
Zachęcam do komentowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz